Dlaczego zaczęliście się wspinać? Jak to było na początku?

Dział przeznaczony do rozmów o wspinaczce i jej aspektach: asekuracji, wycenach dróg, rejonach wspinaczkowych, stylach wspinaczkowych, etyce, metodach treningu. Dowiesz się również, jak zacząć swoją przygodę ze wspinaniem i poznasz najnowsze wiadomości ze wspinaczkowego świata.
W tym dziale rozmawiamy również o via ferratach, asekuracji oraz ciekawych miejscach, w których znajdują się "żelazne drogi".

Moderatorzy: adamek, Moderatorzy

Anonymous

Post autor: Anonymous » 29 października 2011, 11:02

Widzę, że temat wygasł. Napiszę z tego względu, że miesiąc temu zacząłem trening wspinaczkowy, kurs na ściance ZERWA we Wrocławiu. Myślą przewodnią było, ile można chodzić po Górach, chcę również umieć sie po nich wspinać. W ten sposób zacząłem drogę do wspinania się. Staram się chodzić na panel nie tylko w dni kursu, ale ciężko jest jak się ma 30 godzin tygodniowo zajęć ( i to na piątym roku studiów!). Pozdrawaim. Mam nadzieję na wiosnę i lato zacząć jeździć na skały w Rudawach Janowickich, jeżeli ktoś zna tantejsze drogi i się wspinał to proszę o kontakt ;)
Anonymous

Post autor: Anonymous » 24 stycznia 2012, 23:58

Nic do rzeczy mają tu widoki, doznania estetyczne, w końcu tego można także doświadczyć wędrując po górach jedynie sporadycznie używająć r. Jednak w ten sposób raczej nie poznamy możliwości własnego organizmu. Co ciekawe we wspinaczce tatrzańskiej letniej też o to trudno, paradoksalnie na jurze łatwiej wyznaczyć swój limes możliwości fizycznych. Jednak to po czasie przestaje wystaraczać i nawet najtrudniejsze szlaki tatrzańskie staną się przy słonecznej pogodzie poobiedną przechadzką, a Vi. ileś tam jedynie torem przeszkód.Wtedy po prostu pragnie zmienić się trochę zasady i dać sobie szansę na chwilę strachu gdy z ręki zaczyna się wyślizgiwać chwyt, a jesteśmy parę metrów nad najbliższym, wątłym przelotem. Serce zaczyna walić z częstotliwością MG44, z ust wyrywa się niejedna dama lekkich obyczajów. W sumie właśnie dlatego się wspinam. Z czystej chciwości, chciwości doznań, gdzie nie wszystko zależy od nas, gdzie możemy się zmierzyć z naturą taką jaka ona jest. Tą dziką, nieoswojoną jaką często spotykamy na ulicach miast.
Awatar użytkownika
kefir
Turysta
Turysta
Posty: 174
Rejestracja: 13 grudnia 2012, 23:59
Kontakt:

Post autor: kefir » 06 lutego 2013, 11:43

Żeby oudzić temat.

Sprawa wylądła tak:
Ja łaziłem po Tatrach, czasami ładowałem na panelu, kumpel łoił VI.nieskończoności w skałach czasami wychodząc w Beskidy.
Ja go zabrałem na mało popularną łatwą drogę w Tatrach, on mnie na jakieś IV i V w skałach, a później to już poszło :)
http://summitate.wordpress.com/ "Kto w górach cierpiał i był szczęśliwy, ten z nimi się nie rozłączy." Jalu Kurek

https://www.facebook.com/summitateztgm - profil na facebooku
Mroczny

Post autor: Mroczny » 06 lutego 2013, 13:46

Nie wiem czy zaiste, da się tu ten temat obudzić na dłuższą metę, ale się dopiszę :8)
U mnie tak to leci(ało):
Były łażące Beskidy, potem Tatry, póżniej pojechałem w Alpy Julijskie, liznałem trochę Austrickich, pojechałem spojrzeć z bliska na Dolomity, i coś zaczeło kiełkować. W międzyczasie idąc na Rysy od słowackiej strony, zobaczyłem wspinających się na Wysoką i... coś we mnie się rozpaliło w trzewiach.
Poszedłem na panel, pojechałem w skały, w Tatry (m. in. z paroma osobami stąd.
I tak chłonę kolejne stopnie wtajemniczenia do dziś, i jutro też będę :zoboc:
Anonymous

Post autor: Anonymous » 05 czerwca 2013, 23:11

Chcę przeżyć wielką przygodę, abym miał co wspominać na stare lata. Przeczytałem też książkę "Ściana" - Andrzeja Dudzińskiego i oczarowałem się tą historią, która została tam opisana. Więcej info jest na https://www.facebook.com/pages/%C5%9Aci ... 34&sk=info
Poczytałem fora, poradniki, byłem w tatrach i zamierzam wychodzić coraz wyżej :)
Anonymous

Post autor: Anonymous » 24 czerwca 2013, 11:04

Dwa lata temu w wakacje, żeby się nie nudzić chodziłam do mosir-u na ściankę. Gdy zaczęłam się wspinać, trener Maciek widział,że się staram i mi zależy i przyjął mnie do sekcji.
Pewnego dnia graliśmy w piłkę nożną na rozgrzewkę i złamałam rękę.
Byłam załamana bo myślałam że już się nie będę wspinać, ale po pół roku okazało się że ręka dobrze się zrosła :hura:
Pierwszy raz dotknęłam skały w sierpniu 2012 w Jerzmanowicach.było supcio skończyłam wszystkie drogi, tylko z jedną miałam problem bo jestem za mała.
Teraz w czerwcu byłam pod namiotami w Rzędkowicach na skałach.Poprowadziłam swoje dwie życiówki VI.1,5+
:D
Anonymous

Post autor: Anonymous » 08 grudnia 2013, 9:17

ja zacząłem wspinać się kiedy to byłem na turnusie reh. i była ściana do wspinaczki.
Jeżeli na 3 poziomie trudności weszło się na góe nie płaciło się za siebie i znajomego.
Udało mi się i postanowiłem robić to zawodowo znaczy na razie hobbystycznie
Awatar użytkownika
kefir
Turysta
Turysta
Posty: 174
Rejestracja: 13 grudnia 2012, 23:59
Kontakt:

Post autor: kefir » 12 grudnia 2013, 10:57

No czyli jednak trochę osób tutaj się wspina, może do wiosny temat nie upadnie :twisted:
http://summitate.wordpress.com/ "Kto w górach cierpiał i był szczęśliwy, ten z nimi się nie rozłączy." Jalu Kurek

https://www.facebook.com/summitateztgm - profil na facebooku
Awatar użytkownika
Edyta
Turysta
Turysta
Posty: 32
Rejestracja: 24 marca 2013, 11:36
Lokalizacja: Katowice
Kontakt:

Post autor: Edyta » 02 marca 2014, 23:31

ZDJĘCIE POWYŻEJ - PIĘKNE !!!!!- BARDZO MNIE TO BIERZE - I NA "JA" MAŁO MIEJSCA WTEDY ;) BO TRZEBA BARDZO KOCHAĆ TĄ SKAŁĘ ,ALE POTEM - JAK JEST FOTA - TO "jA" NIECH SOBE ZNOWU ROŚNIE :D WŁAŚNIE PO WIELU KILOMETRACH PRZECHODZONYCH PO GÓRACH MOCNO ZAPRAGNĘŁAM PRZYTULAĆ SIĘ DO SKAŁ :D , ZACZNĘ OD KURSU WSPINACZKI W KW KATOWICE - CZY MYŚLICIE ŻE TO DOBRY POMYSŁ ???

POZDRAWIAM WSZYSTKICH :)

Edyta
"Gdyby Ptaki umiały śnić to największym ich koszmarem byłaby niemożność oderwania się od Ziemi"
Odpowiedz