GSB

Tu przedstawiamy nasze relacje z górskich wypraw i innych wyjazdów oraz imprez forumowiczów. Ten dział jest przeznaczony dla osób, które chcą opisać swoje relacje i/lub pokazać zdjęcia ze spotkań nie będących Klubowym Zjazdem lub Górską Wycieczką Klubową

Moderatorzy: HalinkaŚ, Moderatorzy

Awatar użytkownika
pantadziu
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 662
Rejestracja: 10 kwietnia 2013, 13:51
Lokalizacja: Rybnik/Opole/Pokój/Ladza
Kontakt:

Re: GSB

Post autor: pantadziu » 16 sierpnia 2018, 20:39

Rano świtem bladziutkim, wstaję, pakuję się ... i na szlak. Po wczorajszym deszczu ani śladu w powietrzu, tylko asfalt mokry, a i jakaś chmurka się pęta w dole
Obrazek
Idę początkowo asfaltem, który przechodzi w drogę szutrową i wreszcie skręca w lewo w kierunku Regietowa i Hańczowej (dzisiejszy cel)
Obrazek
Mijam Wołowiec i zdążam w kierunku wiadomym. Wreszcie koło południa dochodzę do wsi, teoretycznie Zdynię miałem mijać bokiem (tak wynikało z mapy) tymczasem wchodzę między zabudowania, jest sklep, jakiś ośrodek wypoczynkowo-rekreacyjno-konferencyjny. Wcześniej mijam przydrożny krzyż (odnowiony) prawosławny.
Obrazek
Obrazek
Pożywiam się w ośrodku i ruszam dalej. Podchodzę skrajem łąki i ... zaliczam bliskie spotkanie 3 stopnia z rogacizną pospolitą polską
Obrazek
Obrazek
Tak pasą się spokojnie na ścieżce (a raczej w wąwozie) którą wiedzie szlak. Niechętnie ustępują miejsca, ale większość to cielęta i jałówki. Patyki się przydały nie tylko do podpierania. Idę dalej wciąż pod górę, jest coraz stromiej (jak to w Niskim). Wreszcie majaczą jakieś zabudowania.
Obrazek
Jakiś cmentarzyk z kilkoma wieżyczkami, paru Ukraińców sprząta. Do Regietowa 40 minut.
Obrazek
Schodzę powoli (stromo) i dochodzę do bazy studenckiej w Regietowie.
Obrazek
Stąd już tylko ... przez Kozie Żebro do Hańczowej. Odpoczywam koło cerkwi
Obrazek
Oglądam z ciekawością tabliczkę z podwójną nazwą miejscowości (o dziwo nikt nie zamalowywuje jak na Opolszczyźnie)
Obrazek
i żwawym krokiem ruszam. Ostro, a nawet bardzo (chyba do tej pory najbardziej strome podejście i zejście) wreszcie widać zabudowania Hańczowej. Przechodzę przez kładkę dla pieszych.
Obrazek
Oglądam z zewnątrz cerkiew.
Obrazek
Zaczynam szukać noclegu... zaczynają się schody. Tu praktycznie nic nie ma. Sklep zamknięty (od 7 do 17), noclegownie polikwidowane, moja książka adresowa nieaktualna. Jest jakiś parking. Podchodzę. Siedzi jakiś facet na foteliku i ćmi papierosa. Pytam o nocleg. No miał tu noclegownię, ale od 3 lat już nie działa, w zeszłym roku jeszcze w lecie miał pole namiotowe, ale teraz siedzi za granicą, przyjechał tylko na tydzień. jak chcę to mnie wpuści, ale tam nie ma pościeli, wodę spuścił przed zimą, prąd jest, ale wodę to u niego w domu. Kupuję. łóżka są w miarę czyste. Szybko jakieś myju, myju, włażę w dres, kolacyjka i w kimono.
cdn...
Awatar użytkownika
pantadziu
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 662
Rejestracja: 10 kwietnia 2013, 13:51
Lokalizacja: Rybnik/Opole/Pokój/Ladza
Kontakt:

Re: GSB

Post autor: pantadziu » 26 sierpnia 2018, 0:17

Dzień czwarty
Rano nie ma co się spieszyć. bo sklep otwierają dopiero o 7. Wyruszam tak, żeby być równo z otwarciem. Kupuję żarełko na śniadanie, ruszam w kierunku ustalonym przez układacza szlaku, na razie asfalting przez 2 km do skrzyżowania, potem w lewo, droga się mniej asfalowieje. Dochodzę do Ropek. Tu szlak wchodzi w las i znowu pod górę.
Obrazek
Trawersuję jakąś górką i dochodzę do Izb. Tu trochę asfaltu i znowu w las w kierunku Mochnaczki i dalej do Krynicy.
Obrazek
Idzie się nieźle, upału jakby nie czuć, ale po dojściu do Mochnaczki, między zabudowaniami daje się odczuć. Wypijam resztę wody i przez Huzary dochodzę do Krynicy. Krynica, jak to Krynica, ludzi kupa w parku i pod wyciągiem.
Obrazek
Ale ja i tak pieszkom pod górę. Pod górną stacją wyciągu tłumy. Idę w kierunku schroniska (około 10 minut)
Obrazek Obrazek
Miałem tu pierwotnie nocować, ale jest dopiero 17, a na Łabowską tylko 2,5 godziny. Decyduję się iść. Dochodzę na Runek i ... o w mordę, jeszcze 2 a już godzina za mną.
Obrazek
Nie ma co wracać. Idę. Droga się dłuży (poniewczasie przypominam sobie, że jak kilka lat temu szedłem w odwrotnym kierunku to od Łabowskiej do Runka, szło się i szło). Wreszcie około 20,30 docieram. Łabowska w pełni zachodzącego słońca. Szybka kolacja, piwko, prysznic i do łóżeczka.
Obrazek
Rankiem budzę się przed piątą, a tu świta... krótka sesja foto
Obrazek Obrazek
Wstaję jednak normalnie po szóstej, pakowanko i w drogę. Od Jaworzyny Krynickiej pojawia się oznakowanie dla narciarzy biegowych, odległości podane są w kilometrach (tak jak w Czechach), jest tych tablic więcej, chyba mają więcej pożytku z narciarzy niż z "chodziarzy".
Obrazek Obrazek
Kieruję się na Rytro, więc praktycznie w dół, śniadanie mam zamiar zjeść w chacie na Cyhrli,za jakieś 2-3 godzin. Pogoda dopisuje, zaczynają się widoki, znaki dla narciarzy pomagają, pojawiają się dziewięćsiły.
Obrazek
Wreszcie jest Chata na Cyhrli, tu śniadanko, chwila odpoczynku i w dół do Rytra. Mijam zamek, schodzę do miasta, widzę koszmarek budowlany.
Obrazek Obrazek
przechodzę przez tory, jem dość dobry obiad w restauracji, punkcie informacyjnym PTTK. Siedzę tak sobie z godzinkę, wreszcie wyruszam w dalszą drogę. Jakieś 2 godziny stąd jest prywatne schronisko Kordowiec. Tam zamierzam przenocować. Włażę na górę, mijam ostatnie zabudowania, jakieś pasące się baranki, od babci pasącej krowy dowiaduję się, że na Kordowcu to schroniska prowadzi nauczyciel, więc powinno być czynne, bo przecież wakacje. Ale jakby co to godzinę dalej na Niemcowej jest Chatka studencka, na pewno czynna. Na Kordowcu... ćma i białe myszy, żywego ducha. Siadam na ławce i zaczynam medytować... iść czy nie iść na tę NIemcową. Decyduję jednak "Śmieja nie szalej, spać musisz normalnie, a nie pod chmurką".
Obrazek
Idę, znowu pod górę, Zdobywam Niemcową, po drodze mijam ruiny dawnej szkoły wraz z tablicą pamiątkową.
Obrazek
po dalszych 10 minutach skręcam w lewo do chatki studenckiej.
Obrazek
Zostaję przyjęty z honorami, zanoclegowany, napojony herbatą. W podzięce pograłem na gitarze i pośpiewałem. Były jakieś harcerki z Gdańska, na kursie instruktorskim. Ablucja w opodal znajdującym się źródełku, zresztą ciekawie zaaranżowanym, bo cały czas woda leciała do wiadra (do picia) myło się nie w wiadrze, a był nawet prysznic (nie wiem tylko czy działał, nie sprawdzałem).
Spało się dobrze, o świcie znowu małą sesja.
Obrazek
Wracam do szlaku czerwonego.
Obrazek
Skręcam w lewo w kierunku Przehyby. Mijam nieczynną wieżę na Radziejowej.
Obrazek
i powoli zbliżam się do Przehyby. Pojawiają się szczyty Pienin, wyraźnie widać 3 Korony
Obrazek
Na Przehybie tradycyjnie śniadanko (jest już po 9). W schronisku pusto, na szlaku tylko jedna para idąca GSB w przeciwnym kierunku, błoga cisza i spokój. Po odpoczynku ruszam w kierunku Krościenka, jeszcze około 4 godzin więc spoko. Przez Małą Przehybę, Dzwonkówkę. docieram przed trzecią.
Obrazek
W Krościenku na rynku mała zmyłka, szlak w dwie różne strony, a strzałki w jedną...
Obrazek
I to już w zasadzie koniec. Stwierdzam, że niestety mam dość i nie dam rady iść dalej. Dzwonię do Waksmundu, do mojego byłego wychowawcy z podstawówki Leszka Papieża. Busikiem podjeżdżam do niego. Mijam w Waksmundzie miejsce rozstrzelania Konfederatów Tatrzańskich oraz ulicę rodziców Leszka. Spędzam miły wieczór w Marysią i Leszkiem. Rano (wcześnie tak o 10) Leszek odwozi mnie do Nowego Targu, gdzie wsiadam w autobus i dojeżdżam do Opola i dalej do Ładzy.
Obrazek Obrazek
Krótkie podsumowanie.
Niestety to se uż ne wrati, wymęczył mnie ten Beskid Niski, nie myślałem, że będzie tak trudny do przejścia czerwonym szlakiem, gdzieś tam wprawdzie wcześniej byłam, ale tylko na pojedynczych górkach, a nie całościowo. GSB w tym roku muszę sobie odpuścić i dokończę w roku przyszłym. Zostało mi jeszcze trochę do przejścia. Trudno, lajf is brutal end ful of zasackas.
Tym razem pogoda dopisała, tylko raz mnie pomoczyło. 6 dni łażenia, w sumie 167 km tym razem. Razem z poprzednią sesją mam już 300, więc jakby większość, zostało mi jeszcze 200. No cóż trza się z tym pogodzić. Może jeszcze we wrześniu bym wyskrobał parę dni, żeby zrobić Turbacz, Babią i Pilsko, ale zostawiać sobie na przyszły rok tylko Śląski??? Chyba bez sensu.
Awatar użytkownika
Dziadek;)
Moderator
Moderator
Posty: 949
Rejestracja: 20 maja 2014, 15:14
Lokalizacja: Chrzanów

Re: GSB

Post autor: Dziadek;) » 26 sierpnia 2018, 7:16

:spoko:
Trawestujac słowa refrenu piosenki zespołu Bunkier pt Panie Heńku ...
Panie Tadziu, pan nie wymięka w sprawie.
Damy radę, damy, damy radę !!! :) :) :)
ps może osobiście kiedyś tam się skuszę pod wpływem... tej relacji :)
>Nec temere, nec timide. Bez zuchwałości, ale i bez lęku.<
>Pielęgnujcie przypadkową życzliwość i piękne czyny pozbawione sensu.<
>Kobiety nie zmienisz-możesz zmienić kobietę ale to nic nie zmieni :)<
Awatar użytkownika
PiotrekP
Administrator
Administrator
Posty: 7852
Rejestracja: 22 kwietnia 2009, 11:33
Lokalizacja: Świdnica
Kontakt:

Re: GSB

Post autor: PiotrekP » 26 sierpnia 2018, 9:45

Super Tadziu, nikt nas nie goni, "co nasz robić dzisiaj , zrób jutro nasz dzień wolnego" jak ktoś kiedyś powiedział. Zresztą góry stoja i poczekają na nas. My tez odłożyliśmy GSB na przyszły rok. Pójdziemy Twoim śladem, notatki wykonuje co gdzie i jak, szczególnie noclegi.
Góry są piękne i niech takie pozostaną.

Nasze Wędrowanie
Awatar użytkownika
Mariusz
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 621
Rejestracja: 28 lutego 2009, 16:58
Lokalizacja: Katowice

Re: GSB

Post autor: Mariusz » 26 sierpnia 2018, 20:23

Tadziu szacun za to ile przeszedłeś, nogi odpoczną i inaczej na to będziesz patrzył :)
Ja ile razy się gdzieś zmęczę to zastanawiam się, czy nie lepiej mi było gdzieś poleżeć zamiast się włóczyć po górach :)
Tu króluje zeszłoroczny czas
Na posłaniu z liści buczynowych
Stąd do ziemi dalej niż do gwiazd
Awatar użytkownika
pantadziu
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 662
Rejestracja: 10 kwietnia 2013, 13:51
Lokalizacja: Rybnik/Opole/Pokój/Ladza
Kontakt:

Re: GSB

Post autor: pantadziu » 15 czerwca 2019, 21:48

Czas dokończyć zamierzenia ubiegłoroczne. Po 10 dniach spędzonych na pilnowaniu szkodników (córeczka z zięciem pojechali na zasłużony urlop) wreszcie znalazłem te 8 - 10 dni na dokończenie GSB. Wyruszam jutro wieczorem do Opola, potem Katowice, Kraków, N. Targ i około 7 rano powinienem być w Krościenku. A dalej jak strzelił po czerwonych znakach. Zobaczymy co się będzie działo. Następna relacja już po powrocie.
Awatar użytkownika
Darek
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1115
Rejestracja: 28 października 2011, 20:47
Lokalizacja: Katowice

Re: GSB

Post autor: Darek » 15 czerwca 2019, 22:19

No, Tadziu trzymam kciuki :spoko: , mam nadzieję, że uda Ci się dokończyć dzieła. Życzę ładnej pogody i pięknych widoków :)
Włóczęga: człowiek, który nazywałby się turystą, gdyby miał pieniądze.
(J. Tuwim)
Awatar użytkownika
Han-Ka
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1126
Rejestracja: 05 lutego 2011, 21:02
Lokalizacja: Łódź

Re: GSB

Post autor: Han-Ka » 16 czerwca 2019, 13:48

Tadziu, życzę pogody ładnej, ale nie tak piekielnie upalnej jak ostatnio. No i jak najmniej burz na trasie.
Niech Ci sprzyjają dobre górskie duszki :) .
https://get.google.com/albumarchive/101 ... source=pwa

"...A przed nami nowe życia połoniny, blaski oraz cienie, szczyty i doliny.
Niech nie gaśnie ogień na polanie, złe niech znika, dobre niech zostanie ..."
Odpowiedz