20 do 25 czerwca - Wspaniały Sudecki tydzień:)

Tu przedstawiamy nasze relacje z górskich wypraw i innych wyjazdów oraz imprez forumowiczów. Ten dział jest przeznaczony dla osób, które chcą opisać swoje relacje i/lub pokazać zdjęcia ze spotkań nie będących Klubowym Zjazdem lub Górską Wycieczką Klubową

Moderatorzy: HalinkaŚ, Moderatorzy

Awatar użytkownika
tatromaniak
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1115
Rejestracja: 20 czerwca 2009, 15:53
Lokalizacja: okolice Łodzi i Podhala.

20 do 25 czerwca - Wspaniały Sudecki tydzień:)

Post autor: tatromaniak » 29 czerwca 2011, 11:13

I-szy dzień – Śnieżne Kotły

Wyruszamy z Iwoną z Nowego Targu w poniedziałek o godz. 0,00 aby o 3,00 w Jastrzębiu Zdrój przesiąść się do samochodu Gosi i Zbyszka i wyruszyć wspólnie na podbój Sudetów.
Rankiem w Szklarskiej Porębie wypijamy kawkę i żwawo ruszamy pod Wodospad Kamieńczyka, zwiedzając go bez obecności innych turystów.
Bez trudu przy padającym kapuśniaczku docieramy do Schroniska na Hali Szrenickiej, gdzie spotykamy przypadkowo królika co uwidoczniliśmy w fotorelacji.
Pożywiając się tutaj smaczną szarlotką ruszamy na dalszą wędrówkę.
Przez Szrenicę i Twarożnik aż do Łabskiego Szczytu idziemy bez deszczu ale w kotłującej się gęstej mgle.
W okolicach Wielkiego Szyszaka mgła ustępuje, wychodzi słoneczko a więc podejmujemy decyzję o wydłużeniu trasy na Ścieżkę nad Reglami i przez Śnieżne Stawki docieramy późnym popołudniem do Schroniska pod Łabskim Szczytem.
Pod wieczór docieramy do Szklarskiej Poręby aby jeszcze wczesnym wieczorem zameldować się na kwaterze w Świątyni Wang.
W sumie tego dnia: 20,6 km i 841m przewyższenia.

Linki do foto relacji:

tatromaniak13:
https://picasaweb.google.com/1021586808 ... niezneKotY

Gosia:
https://picasaweb.google.com/1173502454 ... zkaChojnik


II-gi dzień – Świątynia Wang i Masyw Śnieżnika


Budzimy się rankiem ze wspaniałym widokiem na Świątynię Wang i Śnieżkę, ale to ostre słońce z samego ranka nie wróży niestety nic dobrego.
Zaczyna się w górze kotłować i kropić drobnym deszczykiem, więc zwiedzamy wnętrze świątyni i jej przyległe tereny.
Przejaśniło się, więc ruszamy przed południem w kierunku okazałych skalnych Pielgrzymów, gdzie włazimy na nie dokąd się da i gdzie jest jeszcze w miarę bezpiecznie.
Przed Słonecznikiem dopada nas gęsta mgła i granią przy Kotle Wielkiego i Małego Stawu docieramy do rozdroża przy Spalonej Strażnicy.
Moja niedyspozycja zdrowotna tego dnia zmusza mnie do zejścia w dół do Strzechy Akademickiej. W mojej niedoli towarzyszy mi Gosia.
Iwona ze Zbyszkiem przez Dom Śląski docierają tego dnia na szczyt Śnieżki.
Na kwaterę już w dobrej pogodzie docieramy z Gosią późnym popołudniem, gdzie aplikuję sobie solidne porcje leków bo przed nami jeszcze zostało 4 dni wędrówki.
Iwona ze Zbyszkiem docierają bardzo zadowoleni, chociaż solidnie przemoczeni wczesnym wieczorem.
W sumie tego dnia: 14,4km i 578m przewyższenia /Iwona ze Zbyszkiem trochę więcej/.

Linki do foto relacji:

tatromaniak13:
https://picasaweb.google.com/1021586808 ... eNaSniezke


III-ci dzień: Zamek Chojnik i Kudowa Zdrój.

Wstajemy rano, pakujemy się, ostatni spacer po terenie wokół świątyni.
Krętymi, wijącymi się wąskimi drogami znanymi tylko Zbyszkowi i jego pilotowi Gosi docieramy bez trudu do Sobieszowa pod okazały stojący dumnie na wzgórzu Zamek Chojnik.
Docieramy wysokim lasem, pośród porozrzucanych olbrzymich głazów skalnych na wierzchołek wzniesienia, gdzie zwiedzamy architektoniczne XIV wieczne cudo z tamtego okresu.
Wspaniałym przewodnikiem jest tutaj Gosia a szczególnie utkwiła nam w pamięci jej opowieść o dumnej Kunegundzie i śladach jej „malutkich” pośladków w której to dziedzinie zarówno Iwona jak i Gosia nie miały żadnych szans co widać gołym okiem w zamieszczonych foto relacjach.
Przez Czechy docieramy bez trudu do Kudowy Zdroju, gdzie zwiedzamy Park Zdrojowy i Pijalnię Wód, pijąc wody, które nie przypadły nam do smaku.
Stąd bez trudu pod wieczór przez Karłów docieramy do malowniczo położonego Schroniska PTTK „Pasterka”.
Po godzinie docierają do schroniska z Poznania Lidka i Mariusz. W trakcie wieczornej narady ustalamy marszrutę na następny dzień:
Pobliskie czeskie Broumovske Steny.

Linki do foto relacji:

tatromaniak13:
https://picasaweb.google.com/1021586808 ... mekChojnik


IV-ty dzień - Broumovske Steny /relacja Mariusza /

Posłuchajcie tedy ludeczkowie mili jak to na Broumowskich było :
Ze schroniska wychodzimy po godz. 8 . Pogoda w sam raz. Słoneczko , ale nie za gorąco. Po wczorajszej burzy powietrze wydaje się rześkie. Do punktu Panuv Kriz dochodzimy w szybkim tempie , niebieskim , a następnie czerwonym szlakiem . Następnie wchodzimy na żółty i idziemy do punktów widokowych na Bozanowsky Spicak. Po drodze cała masa ciekawych form skalnych , jak np. Żółw , wiewiórka , kotek. Posiadacze aparatów focą na potęgę , Ja niestety swojego zapomniałem :( .
Następnie szlakiem zielonym , a potem żółtym dochodzimy do arcyciekawego zgrupowania skał o nazwie Kamenna Brana . Robi wrażenie. Zwłaszcza , że ja i Lida jesteśmy tu pierwszy raz . Poprzednio musieliśmy się wcześniej wycofać z uwagi na awarię kolana małżonki. Ale honor rodziny jest już uratowany :spoko: :)
Przy bramie spotykamy grupkę Polaków , których "przewodniczka" usiłuje nam udowodnić wyższość Sudetów nad innymi pasmami górskimi . Reakcję Tatromaniaka łatwo było przewidzieć :lol: Bronił Janek swoich ukochanych Tatr , oj bronił ...
Następnie żółtym w kierunku Zajeci Rokle . Po drodze gubimy trochę szlak , ale dzięki znakomitemu wyczuciu kierunku piszącego te słowa , oraz punktowi orientacyjnemu jakim jest przebiegajęca w pobliżu linia wysokiego napięcia , wracamy na szlak.
Krótki popasik i schodzimy do Slavny na piwo.
I tu tragedia !!! Buda zamknięta :zly: Zresztą zamknięta przez większą część tygodnia. Dla kogoś kto jest przyzwyczajony ,że w Polsce knajpa jest otwarta codziennie do wieczora , może być to szok.
Ze Slavny idziemy niebieskim na południe , aby następnie skręcić w lewo i przez łąkę pod lasem dojść do czerwonego.
Tatromaniak nagle stwierdza , że na tej łące można na pewno spotkać żmije , a poza tym często żerują tu dziki :oczynoela:
Dziewczyny wyrażnie przyspieszają kroku ... :zoboc:
Robaki gryzą , a nad nami zaczyna krążyć stado kruków padlinożerców ...
Zaczynam mieć wyrzuty sumienia , bo to ja jednak prowadzę.
W pewnym momencie z lasu dolatuje nas zapaszek padliny. Czyli to nie o nas tym razem chodziło :aniolek:
W końcu dochodzimy do czerwonego szlaku i po krótkim czasie jesteśmy znowu przy Panuv Kriz
Żeby nie wracać tą samą drogą , decydujemy się skręcić w prawo na żółty przez Kazatelna i Sovi hradek. Ścieżka jest bardzo urozmaicona i widokowa. Niestety w pewnym momencie postanawiamy skrócić szlak drogą dla służby leśnej , co w efekcie dało nam co najmniej ze dwa kilometry dodatkowej przebieżki :lol:
A stare polskie przysłowie mówi : " Kto szlaki prostuje , może w schronisku nie nocować "...
Do schroniska docieramy ok. 7. Po kuflu Opata rozpalamy ognisko .
Na zakończenie wspaniale spędzonego dnia : kiełbasa , piwko , prawdziwe oscypki od Iwon i ogórki małasolne.
Żyć nie umierać , ludeczkowie mili :D
W sumie tego dnia: 26,6km a przewyższenia nikt nie obliczy, bo właziliśmy prawie na każdą napotkaną skałę :)

Linki do foto relacji:

tatromaniak13:
https://picasaweb.google.com/1021586808 ... vskieSteny

Gosia:
https://picasaweb.google.com/1173502454 ... ecSnieznik


V dzień – Błędne Skały, Czermna i Strzeliniec

Ruszamy rankiem 6 - osobową grupką z „Pasterki” przez Ostrą Górę w stronę Błędnych Skał. W okolicach Ostrej Góry cała masa tablic ostrzegających o terenie wojskowym ale wojsko chyba jeszcze śpi?
A wojska pilnuje wynajęty ochroniarz 
Docieramy do kolejnej budki, których na terenie Sudetów jest jak grzybów po deszczu, gdzie trzeba płacić wyższe haracze jak w Tatrach, czy Beskidach.
Między skałami, wpadamy co kawałek na tłumy klapkowiczów.
Nikt nie pomyślał do tej pory, aby na niektórych odcinkach wprowadzić ruch jednokierunkowy aby ulżyć biednym turystom (:
Kończymy mordęgę na parkingu i już prawie pustym szlakiem w akompaniamencie deszczyku i pomruków burzy docieramy do Karłowa, gdzie w sklepie spożywczym przeczekujemy nawałnicę gradowo-deszczową.
Mariusz z Lidką udają się w okolice Międzygórza szukać noclegów na następne noce, a my w 4 jedziemy do Czermnej do Kaplicy Czaszek.
Nauczeni smutnym doświadczeniem z tłumami Szczeliniec od Karłowa atakujemy po godzinie 17 przy pięknej pogodzie i w czasie, kiedy tłumy turystów już są zmęczone kolejnym dniem
Do „Pasterki” wracamy już o zmroku, gdzie zastajemy wspaniały zachód słońca.
Układamy się na ostatni nocleg w malowniczo położonej „Pasterce” aby w sobotni wczesny ranek ruszyć już z całym ekwipunkiem do Międzygórza w stronę Masywu Śnieżnika.
W sumie tego dnia: 16,2 km i 544 m przewyższenia.

Linki do foto relacji:

tatromaniak13:
https://picasaweb.google.com/1021586808 ... zczeliniec


Dzień VI /ostatni/ : Miedzygórze – Śnieżnik /relacja Mariusza/.

Pod wieczór , w piątek docieramy z Lidą do Międzygórza. Okazuje sie , że znalezienie kwatery z marszu nie jest takie proste. W końcu się udaje. Przemiła staruszka wynajmuje nam tanio pokoik i jeszcze częstuje ciastem truskawkowym. Polecam ! Kwatere oczywiście . Ciasto też ...
W nocy burza , wczesnym rankiem pieknie , ale powoli zaczyna się psuć. Rano dociera reszta ekipy.
Leje
Przestaje lać
Wychodzimy na Śnieżnik szlakiem czerwonym , najkrótszym ponieważ towarzystwo zaplanowało dość wczesny wyjazd.
Zaczyna padać
Zakładamy peleryny i idziemy w mniej lub bardziej intensywnym deszczu. Widoczność dość kiepska.
Do schroniska docieramy po ok. dwóch godzinach. A w schronie tłumy. Klejka do bufetu. Lokujemy się w korytarzu blisko kibla , z którego dochodzą nieciekawe zapachy. Po krótkim posiłku i odpoczynku ruszamy dalej.
Trochę pada ...
Docieramy na szczyt
Zaczyna lać jak cholera
Deszcz przechodzi w grad , spadek temperatury . Zero widoków . Kilka szybkich fotek i w nogi...
W schronisku większy luz . Pijemy kawę itd. i schodzimy tym samym czerwonym szlakiem.
Przestaje oczywiście padać Robi się piękna pogoda i co nieco już widać.
Do domu docieramy ok. 15. Żegnamy się z żalem. Gosia , Iwon , Zbyszek i Tatromaniak jadą do domu , a ja i Lida łazimy jeszcze parę godzin po okolicy.
Rano wyjeżdżamy wcześnie , żeby zdążyć jeszcze przed tzw. Wielkim Powrotem Narodu z Długiego Weekendu.
Po drodze zwiedzamy klasztor w Lubiązu. Robi wrażenie ! Polecam każdemu .
Niestety pogoda nam na tym Śnieżniku nie spasowała , ale jest to też pretekstem żeby tu jeszcze wrócić
Jeszcze raz dziękujemy za wspólnie spędzony czas w górach
W sumie tego dnia: 15,6 km i 841m przewyższenia.
Razem przez 6 sudeckich dni 100,4km / Iwona i Zbyszek parę km więcej / :)

Linki do foto relacji:

tatromaniak13:
https://picasaweb.google.com/1021586808 ... iedzygorza
Ostatnio zmieniony 30 czerwca 2011, 16:35 przez tatromaniak, łącznie zmieniany 12 razy.
Awatar użytkownika
adamek
Moderator
Moderator
Posty: 2447
Rejestracja: 27 stycznia 2011, 12:24
Lokalizacja: Kraków

Post autor: adamek » 29 czerwca 2011, 11:28

tatromaniak13 pisze:gdzie spotykamy przypadkowo królika
:twisted:
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
http://picasaweb.google.com/adamkostur

Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś.
Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj.
Awatar użytkownika
Panda
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1315
Rejestracja: 08 maja 2010, 21:16
Lokalizacja: Silesia

Post autor: Panda » 29 czerwca 2011, 11:29

adamek pisze:
tatromaniak13 pisze:gdzie spotykamy przypadkowo królika
:twisted:
Królik jest jak "Wielki Brat". Jest po prostu wszechobecny. :D
"Life is a journey to be experienced, not a problem to be solved." — Pooh, Winnie the Pooh.
...
"przekaz powinien być prosty jak aparycja przeciętnego chama ze Śląska"
Awatar użytkownika
Dżola Ry
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 5851
Rejestracja: 28 czerwca 2009, 23:07
Lokalizacja: Stalowa Wola
Kontakt:

Post autor: Dżola Ry » 29 czerwca 2011, 11:33

tatromaniak13 pisze:zameldować się na kwaterze w Świątyni Wang.
Mieliście kwaterę w Świątyni Wang???! Chyba coś ściemniasz, Janku ;)

Ale mieliście cudną wycieczkę! :brawo: :brawo:- Śnieżne Kotły wciąż na mnie czekają, a tak bym chciała tam być!

I podziwiam długość marszruty bez snu! Twardziele z Was! :brawo: :brawo:
Gosia
Turysta
Turysta
Posty: 403
Rejestracja: 02 stycznia 2010, 22:46

Post autor: Gosia » 29 czerwca 2011, 11:51

Dżola Ry pisze:Mieliście kwaterę w Świątyni Wang???! Chyba coś ściemniasz, Janku ;)
Dokładnie były to "Pokoje Gościnne przy kościele Wang".
Janek użył skrótu ;) Gorąco polecam tę kwaterę, cisza, spokój, piękne miejsce, widoki...
Dżola Ry pisze: Śnieżne Kotły wciąż na mnie czekają, a tak bym chciała tam być!
Jeszcze niedawno ja tak mówiłam, nie zwlekaj więc, bo jest się czym zachwycać :spoko:

https://picasaweb.google.com/1173502454 ... zkaChojnik

https://picasaweb.google.com/1173502454 ... ecSnieznik
Awatar użytkownika
Dżola Ry
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 5851
Rejestracja: 28 czerwca 2009, 23:07
Lokalizacja: Stalowa Wola
Kontakt:

Post autor: Dżola Ry » 29 czerwca 2011, 12:01

Gosia pisze:Dokładnie były to "Pokoje Gościnne przy kościele Wang".
Janek użył skrótu Gorąco polecam tę kwaterę, cisza, spokój, piękne miejsce, widoki...
O kurczę, ale super! Dobrze wiedzieć! :)
Awatar użytkownika
tatromaniak
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1115
Rejestracja: 20 czerwca 2009, 15:53
Lokalizacja: okolice Łodzi i Podhala.

Post autor: tatromaniak » 29 czerwca 2011, 12:01

Dżola Ry pisze:
tatromaniak13 pisze:zameldować się na kwaterze w Świątyni Wang.
Mieliście kwaterę w Świątyni Wang???! Chyba coś ściemniasz, Janku ;)

Ale mieliście cudną wycieczkę! :brawo: :brawo:- Śnieżne Kotły wciąż na mnie czekają, a tak bym chciała tam być!

I podziwiam długość marszruty bez snu! Twardziele z Was! :brawo: :brawo:
Dokładnie jak Gosia przedstawiła a Jolu prościej: Nie w kościele, ale na plebanii tegoż kościoła :jupi:
Awatar użytkownika
janek.n.p.m
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 2033
Rejestracja: 07 października 2007, 12:43

Post autor: janek.n.p.m » 29 czerwca 2011, 12:42

a jak wrażenia ze śnieżnika?
"Żaden zjazd przygotowaną trasą narciarską nie dostarcza tak głębokiego przeżycia jak, najkrótsza nawet, narciarska wycieczka. Wystarczy, że zjedziecie na nartach z przygotowanej trasy, a potem w dziewiczym śniegu nakreślicie swój ślad. Jaką radość, jaki entuzjazm wywoła spojrzenie za siebie, na ten ślad na śniegu, na to małe dzieło sztuki!? To może pojąć jedynie sam jego autor". T. Hiebeler
mariuszg
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1282
Rejestracja: 11 marca 2010, 13:11
Lokalizacja: Poznań

Post autor: mariuszg » 29 czerwca 2011, 12:48

janek.n.p.m pisze:a jak wrażenia ze śnieżnika?
Pogoda dała popalić . Zacinający deszcz i grad na szczycie. Duzy spadek temperatury. No i mgła , prawie zero widoków . Ale weszliśmy i to jest najważniejsze :)
"Rozmowa na poziomie to wymiana poglądów , a nie narzucanie ich."
"Uczmy się na cudzych błędach
bo sami wszystkich popełnić nie zdążymy"
Gosia
Turysta
Turysta
Posty: 403
Rejestracja: 02 stycznia 2010, 22:46

Post autor: Gosia » 29 czerwca 2011, 12:52

janek.n.p.m pisze:a jak wrażenia ze śnieżnika?
Deszczowe :D Ale mimo to, podobało się wszystkim. Na pewno trzeba będzie tam wrócić, w bardziej sprzyjających warunkach i na dłużej.
Lidka z Mariuszem spędzili tam więcej czasu, pewnie się podzielą wrażeniami :)

Oo, Mariusz mnie uprzedził :D
Gosia
Turysta
Turysta
Posty: 403
Rejestracja: 02 stycznia 2010, 22:46

Re: 20 do 25 czerwca - Wspaniały Sudecki tydzień:)

Post autor: Gosia » 29 czerwca 2011, 13:21

tatromaniak13 pisze:Przez Czechy docieramy bez trudu do Kudowy Zdroju, gdzie zwiedzamy Park Zdrojowy i Pijalnię Wód, pijąc wody, które nie przypadły nam do smaku.
Ale dodały nam sił i energii na następne trzy dni :hura:
Awatar użytkownika
sprocket73
Turysta
Turysta
Posty: 713
Rejestracja: 09 czerwca 2011, 15:06
Lokalizacja: Jaworzno

Post autor: sprocket73 » 29 czerwca 2011, 13:47

2 lata temu byłem pod koniec czerwca cały tydzień w Sudetach. Pogoda była bardzo zmienna, z przewagą deszczowej. Nad Śnieżnymi Kotłami byliśmy 5x... i nie udało się ich zobaczyć :(
mariuszg
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1282
Rejestracja: 11 marca 2010, 13:11
Lokalizacja: Poznań

Post autor: mariuszg » 29 czerwca 2011, 13:50

tatromaniak13 powiedział/-a:
Przez Czechy docieramy bez trudu do Kudowy Zdroju, gdzie zwiedzamy Park Zdrojowy i Pijalnię Wód, pijąc wody, które nie przypadły nam do smaku.

Ale dodały nam sił i energii na następne trzy dni
Woda z Kudowy ma niezbyt atrakcyjny smak . Zdecydowanie lepsza jest z Polanicy. No , ale smak ma znaczenie drugorzędne. Gdyby faktycznie picie tej wody miało tak zbawienne skutki jak to te zdrojowe pijalnie reklamują , to niech smak będzie jaki chce . Najlepiej łyknąć sobie za to czeskiego Opata. Samo zdrowie :D
"Rozmowa na poziomie to wymiana poglądów , a nie narzucanie ich."
"Uczmy się na cudzych błędach
bo sami wszystkich popełnić nie zdążymy"
Awatar użytkownika
tatromaniak
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1115
Rejestracja: 20 czerwca 2009, 15:53
Lokalizacja: okolice Łodzi i Podhala.

Post autor: tatromaniak » 29 czerwca 2011, 16:21

kasia1357 pisze:
mick pisze:Królik jest jak "Wielki Brat". Jest po prostu wszechobecny. :D
....... i śliczny :D :8p: prawie jak mój Kubuś :)
Chyba ten Królik z Bielska jest trochę większy od Twojego Kubusia :jupi:
Awatar użytkownika
PiotrekP
Administrator
Administrator
Posty: 7885
Rejestracja: 22 kwietnia 2009, 11:33
Lokalizacja: Świdnica
Kontakt:

Post autor: PiotrekP » 29 czerwca 2011, 16:49

:brawo: Dla całej ekipy. Mam nadzieję, że jeszcze tu wrócicie i będzie można razem pospacerować :) . Wielce Wam zazdroszę tak fajnej wycieczki.
Góry są piękne i niech takie pozostaną.

Nasze Wędrowanie
Odpowiedz