Problemy z aparatem w górach

W tym dziale rozmawiamy o sprzęcie górskim i wspinaczkowym. Omawiamy ich wady, zalety, parametry i atesty. Opisujemy wszelki przetestowany oraz testujemy nowy sprzęt. Warto tu zapytać o mapy, kosmetyki oraz sklepy i firmy ze sprzętem górskim. Możesz również poinformować o sprzedaży/kupnie szpeju jak i zapytać o możliwość jego wypożyczenia.

Moderatorzy: PiotrekP, Moderatorzy

Anonymous

Post autor: Anonymous » 15 stycznia 2007, 12:42

Ciekawe to co tu piszesz. Zauważyłam, żw w zimie można zrobić mniej zdjęć, ale nie żeby tylko parę można było cyknąć. Może masz coś z aparatem???
Anonymous

Post autor: Anonymous » 16 stycznia 2007, 8:05

No mi na Czantorii aparat też zaczął świrować. Włożyłem bowiutkie baterie alkaiczne i chciałem zrobić pare zdjęć z wyciągu no i nici. Aparat zaczął pokazywać że są słabe baterie i sam sie wyłaczał. Przyznam, że sie troche zdenerwowałem wtedy :) No ale 200m wyżej aparat sam sie włączył i mogłem bez problemu robić zdjęcia. Klimat górski chyba im nie odpowiada :)
Anonymous

Post autor: Anonymous » 17 stycznia 2007, 15:34

Zombie ja też miałem ten problem ale na Baraniej Gorze. Po zejści ze szczytu zaczął normalnie działać :).
Anonymous

Post autor: Anonymous » 18 stycznia 2007, 11:00

a mój aparat to jeden wielki problem :(. Mały na klisze i zmienia kolory przy robieniu zdjęć. :( :( :( :( :(
Anonymous

Post autor: Anonymous » 21 stycznia 2007, 14:43

Rzeczywiście ten problem istnieje w górach ale wytłumaczenie jest chyba proste. W górach mamy zimniej więc baterie szybciej się rozładowują. Z komórkami przecież mamy tak samo.
MałaBee

Post autor: MałaBee » 29 marca 2007, 8:35

Pedros pisze:Rzeczywiście ten problem istnieje w górach ale wytłumaczenie jest chyba proste. W górach mamy zimniej więc baterie szybciej się rozładowują. Z komórkami przecież mamy tak samo.
Problem to ja miałam jak mi wysiadł aparat przy -29C na wyprawie z Mosornym. A jemu nie dzięki czemu mamy uwieczniony najpiękniejszy wschód słońca na Małej Babiej Górze no i te kryształki..... :D :D :D aż nie chciało się wyjeżdżać!!!!!!
Anonymous

Post autor: Anonymous » 05 kwietnia 2007, 17:54

z aparatem zawsze są jakieś jaja w górach. Zawsze jakiś halny przywieje mróz ściśnie albo w przepaść wpadnie. Po prostu albo wyjdą fotki albo nie :D
Awatar użytkownika
Grzegorz
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1671
Rejestracja: 08 maja 2007, 22:47
Kontakt:

Post autor: Grzegorz » 30 maja 2007, 23:30

Powiem szczerze, że pierwszy raz słysze o czymś takim. Jeśli chodzi o warunki termiczne to w niskich temepraturach akumulatory rzeczywiście mają mniejszą wydajność. Ale nie na taką skale jak pisze Admin. Podejrzewam że coś z tymi bateriami jest nie tak. Osobiście spotkałem sie z przypadkiem, że ja i mój znajomy mieliśmy identyczne aparaty tylko inne akumulatory - ja 1800, on 2100 i podczas zimy trzymając przez noc aparaty w samochodzie jemu nigdy nie zdołał wystartować, nawet na tyle aby obiektyw się otwarzył (dopiero po rozgrzniu baterii w ręce lub w ciepłym pomieszczeniu) a mój bez problemu startował i cykał fotki.

Mój obecny aparat eksploatuje przeważnie w górach i nigdy też nie miałem problemów, np. podczas wyprawy na Rysy zrobiłem ponad 300 zdjęc w tym ok 100 na samym szczycie i ubyła tylko jedna kreska.
Gaclan

Post autor: Gaclan » 04 lipca 2007, 19:28

Powiem wam szczerze, że nigdy się nie spotkałem z tym co opisujecie. Jak bylem na Rysach bez problemu robilem zdjęcia i zarowno wyskość jak i obnizona temperatua nie miała tak drastycznego wpływu na ich wydajnosć pomimo tego że mój Samsung Didimax S500 jest potwronie prądożerny (duży wyświetlacz LCD zobowiązuje).
Powiem wam co ja zawsze robię, otóż przydaje się do tego dobra ładowarka. Praktycznie każdy akumulator ma coś takiego jak efekt pamięci. Najczęściej traci na swojej żywotnosci w momenci kiedy jest "przeładowywany", tzn. kiedy osiągnie już swój maksymalny status naładowania i przy okazji osiąga temperaturę powyżej 40-50 stopni, i gdy popracuję w takich warunkach, jej "żywotność" i wydajność mocno spada.
Druga sprawa to, fajnie kiedy ładowarka ma mozliwość rozladowania akumlatorków, dobrze jest to czasem, zrobić przed rozpoczęciem ładowania, ale nie zawsze bo to też może je "rozregulować".
Ostatnio zmieniony 04 lipca 2007, 20:11 przez Gaclan, łącznie zmieniany 1 raz.
Pete

Post autor: Pete » 04 lipca 2007, 19:45

Moje akumulatorki są bardzo dziwne, ale bardzo dobre. Ładuję je powiedzmy 15 h i aparat potem mi mówi, że jest na nich ćwiartka i co najlepsze na tej ćwiartce zrobię 50 zdjęć.
Jak Wam się rozładuje bateria czy akumulator, a chcecie zrobić jeszcze kilka zdjęć to najlepszym sposobem jest grzanie w rękach :P Gdy trzymałem puste akumulatory w rękach i przez 3 minuty je grzałem to zrobiłem z nich potem jeszcze zdjęcia. Nieraz ten sposób się u mnie sprawdził :)
Gaclan

Post autor: Gaclan » 04 lipca 2007, 20:08

A powiedz Pete, czy sprawdzałeś swoj aparat z innymi akumulatorkami...
Anonymous

Post autor: Anonymous » 04 lipca 2007, 22:22

Ja na BG mogłem pstrykać do woli :) Posiadam orygianlny akumulator Canona.
Pete

Post autor: Pete » 04 lipca 2007, 22:30

gaclan pisze:A powiedz Pete, czy sprawdzałeś swoj aparat z innymi akumulatorkami...
Z innymi akumulatorkami podobna sytuacja - chociaż powiem szczerze, że na tej ćwiartce zrobię więcej zdjęć na akumulatorkach chińskich niż polskich :P
Sylwia

Post autor: Sylwia » 05 lipca 2007, 5:59

Moje akumulatory też działają bez zarzutu i mogę pstryknąć 250 zdjęć z włączonym wyświetlaczem, a akumulatorki mam z firmy GP o pojemności 2300mAh
Anonymous

Post autor: Anonymous » 16 lipca 2007, 12:49

Sylwia pisze:Moje akumulatory też działają bez zarzutu i mogę pstryknąć 250 zdjęć z włączonym wyświetlaczem, a akumulatorki mam z firmy GP o pojemności 2300mAh
Zgadzam się z Tobą w 100proc.Ja też mam akumulatorki GP tylko że 2500mAh do tego ładowarkę tej samej firmy i nie mam żadnych problemów z energią w górach :D :D :D .Trochę trzeba zainwestować ale to się opłaca na dłuższą metę.
Odpowiedz