2019-02-08 Zimowy klasyk w Małej Fatrze

Tu przedstawiamy nasze relacje z górskich wypraw i innych wyjazdów oraz imprez forumowiczów. Ten dział jest przeznaczony dla osób, które chcą opisać swoje relacje i/lub pokazać zdjęcia ze spotkań nie będących Klubowym Zjazdem lub Górską Wycieczką Klubową

Moderatorzy: HalinkaŚ, Moderatorzy

Awatar użytkownika
sprocket73
Turysta
Turysta
Posty: 708
Rejestracja: 09 czerwca 2011, 15:06
Lokalizacja: Jaworzno

2019-02-08 Zimowy klasyk w Małej Fatrze

Post autor: sprocket73 » 08 lutego 2019, 22:44

Tak się jakoś złożyło, że zimowe wycieczki zwykle bywały krajowe. Wiadomo, dzień krótki, na Słowację dojazd długi, a śnieg wszędzie taki sam - biały. Kiedy zobaczyłem korzystne prognozy i wziąłem dzień urlopu miałem zagwozdkę, gdzie pojechać. Jakoś nic krajowego mi nie podchodziło, a Rozsutca już parę lat nie widziałem z bliska.

Wstałem o 3:00, podjechałem do Stefanowej, ruszyłem na szlak. Na dole zaskoczyła mnie mała ilość śniegu, szedłem z buta. Wyżej założyłem rakiety. Pod Chatą na Grúni byłem w odpowiednim momencie, żeby załapać się na taki zachęcający widok.

Obrazek

Potem czekało mnie straszne podejście na Poludňový grúň. Każdy kto tędy szedł na pewno zapamiętał - długa przytłaczająca stromizna i podchodzenie stokiem narciarskim.
Żeby o tym za dużo nie myśleć podziwiałem las bukowy na stokach Krawiarskiego.

Obrazek

Im wyżej tym lepiej - Veľký Rozsutec. Widać też małego, a pomiędzy nimi Babia, całkiem dobrze widoczna. Czyżby nie było powodów do narzekania na przejrzystość?

Obrazek

Na grani trochę wieje, ale jest dobrze.

Obrazek

Tobiemu podoba się widok. Jeszcze nigdy nie był w tych stronach.

Obrazek

Najwyższy szczyt Małej Fatry - Veľký Kriváň - 1709 m.

Obrazek

Jednak my idziemy w stromę przeciwną.

Obrazek

Tym odcinkiem głównego Grzbiety Małej Fatry jeszcze nigdy nie szedłem, a dwa razy był w planie maksimum. Jest bardzo ładny, przyjemny i widokowy. Z prawej trawiasty stożkowaty Stoh (1607) a z lewej skalisty Rozsutec o 3 metry wyższy.

Obrazek

Widok wstecz, z lewej Steny (1535), z prawej Poludňový grúň (1460).

Obrazek

Jak widać od tej strony Stoch nie jest idealnym stożkiem. Ciekawi mnie też co to za trawiasta łatka w zagłębieniu. Zeszła tedy lawina, jej równy ślad widać w żlebie.

Obrazek

Idealnie równy. Jakby ktoś przejechał wielkim ratrakiem.

Obrazek

No nic, przerwa w górskich uniesieniach, trzeba wyjść na Stoha. W dole jest paskudnie. Śniegu ze 2 metry, zmrożony, ale bardzo nierówny. Gałęzie wyrośniętego młodnika trochę przeszkadzają. Stromo. Marzę, żeby już być powyżej drzew.

Obrazek

Wyszedłem z lasu, jest pięknie, ale wiatr przewraca, a im wyżej tym mocniejszy. Jest to paskudny zimny wiatr, bardzo porywisty, niosący spore lodowe odłamki. Tobi troszkę panikuje, ale mu tłumaczę, że przecież lubimy chodzić po górach. Sam też to sobie powtarzam jak mantrę.

Obrazek

Nie ma warunków na podziwianie widoków ze szczytu, a są przewspaniałe. Pstrykam coś na szybko w kierunku Krywania i schodzimy w dół.

Obrazek

A zejście jest początkowo łagodne, a przez to długie, widać jak wieje?

Obrazek

Trochę niżej wiatr słabnie i mogę się delektować widokiem Tatr.

Obrazek

Zresztą nie tylko Tatr, bo widać wszystko. Na środku Chocz, z zaraz na prawo od niego Kráľova hoľa na skraju Niżnych Tatr - 85 km w linii prostej, a widać wyraźnie maszt na szczycie. Miodzio!

Obrazek

Na przełęczy Medziholie zastanawiam się, czy nie zejść w dół. Jest trochę późno, a zejście ze Stoha po nierównym zmrożonym śniegu dało mi mocno popalić. Nie ma za bardzo czasu i nie ma za bardzo chęci. Znalazłem wyeksponowane do słońca miejsce, gdzie nie wiało. Zrobiłem przerwę, zjadłem, poczułem się lepiej. Zmieniłem rakiety na raki i do boju!

Obrazek

Powoli nabierałem wysokości. Trzeba było podziwiać widoki, walczyć z wiatrem, z własną słabością fizyczną. Sztuczne ułatwienia, drabinki, łańcuchy zasypane. Trzeba było trochę szukać drogi na własną rękę, choć starałem się trzymać śladów.

Obrazek

Stromizna przeogromna. Tu widać jak powoli odrywa się lawina. Lekkie ocieplenie i poleci.

Obrazek

Końcowy odcinek. Jedyne miejsce gdzie łańcuch był odsłonięty.

Obrazek

Na całym podejściu Tobi śmigał aż przyjemnie było patrzeć. Prezentował znacznie lepszą formę niż moja.

Obrazek

Widok na północ, w stronę Polski.

Obrazek

Szczytujemy!

Obrazek

Na podejściu zastanawiałem się jak bardzo wieje na górze. Ścierały się we mnie dwie teorie. Ta realistyczna mówiła, że wiatr zwieje nas w przepaść, bo w ciągu dnia cały czas jego siła narastała. Natomiast druga optymistyczna teoria mówiła, że wiatr pod koniec dnia się uspokoi.
Optymizm się opłacił. Można było na spokojnie delektować się widokami.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Rozpoczynamy zejście w stronę przełeczy Medzirozsutce. Początkowo idzie się kawałek grzbietem. Po tej stronie śniegu jest dużo. Szlak miejscami zupełnie zawiany. Trochę niespodziewanie pojawiają się trudności, zarówno nawigacyjne, jak i techniczne. Tobi troszkę mi marudzi i nie chce schodzić tam, gdzie uznaje, że jest dla niego za stromo.

Obrazek

Na przełęczy meldujemy się ok 17:00. Dzień się kończy a do auta daleko - klasyka.

Obrazek

Zielony szlak omijający Diery jest nieprzetarty. Idziemy niebieskim.
Kolejne atrakcje, jakby mało ich było tego dnia ;)

Obrazek

Do auta doszedłem naprawdę bardzo zmęczony, ale jakże szczęśliwy :)
Awatar użytkownika
Rebel
Turysta
Turysta
Posty: 1007
Rejestracja: 03 maja 2008, 5:59
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Re: 2019-02-08 Zimowy klasyk w Małej Fatrze

Post autor: Rebel » 10 lutego 2019, 5:44

Moc była z Wami , piekna zima i trasa , ja zimą byłem na Rozsutcach a wiało tak że ledwo na nogach się można było utrzymac na szczycie
"Niekiedy wilkiem się nazywał , lecz wilkiem nie był, gdy wszyscy raźnie śpiewali - wolał zawyć ... "
Awatar użytkownika
olo23333
Turysta
Turysta
Posty: 270
Rejestracja: 05 listopada 2011, 11:58
Lokalizacja: Zdzieszowice

Re: 2019-02-08 Zimowy klasyk w Małej Fatrze

Post autor: olo23333 » 23 lutego 2019, 9:41

Na Rozsutca raczej zimą nie można wchodzić...
Awatar użytkownika
gaza
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1517
Rejestracja: 21 marca 2010, 19:27
Lokalizacja: Ujsoły

Re: 2019-02-08 Zimowy klasyk w Małej Fatrze

Post autor: gaza » 23 lutego 2019, 10:48

olo23333 pisze:
23 lutego 2019, 9:41
Na Rozsutca raczej zimą nie można wchodzić...
można,zamknięty jest tylko od 1 marca do 15 czerwca
Kiedy trzeba wspiąć się na górę, nie myśl, że jak będziesz stał i czekał, to góra zrobi się mniejsza.
Marshal23
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 538
Rejestracja: 20 stycznia 2014, 12:57
Lokalizacja: Oleśnica/Wrocław

Re: 2019-02-08 Zimowy klasyk w Małej Fatrze

Post autor: Marshal23 » 25 marca 2019, 23:00

Rewelacja. Macie zdrowie. Super Wypad
Odpowiedz