5-12.02.2015 - Teneryfa - Udało się!!!

Tu przedstawiamy nasze relacje z górskich wypraw i innych wyjazdów oraz imprez forumowiczów. Ten dział jest przeznaczony dla osób, które chcą opisać swoje relacje i/lub pokazać zdjęcia ze spotkań nie będących Klubowym Zjazdem lub Górską Wycieczką Klubową

Moderatorzy: HalinkaŚ, Moderatorzy

Awatar użytkownika
Dżola Ry
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 5826
Rejestracja: 28 czerwca 2009, 23:07
Lokalizacja: Stalowa Wola
Kontakt:

5-12.02.2015 - Teneryfa - Udało się!!!

Post autor: Dżola Ry » 17 lutego 2015, 21:54

*** Pamięci mojego męża... Myśl o tym, jak bardzo by się cieszył ze spędzenia kawałka zimy w tej ciepłej krainie nie opuszczała mnie ani na chwilę...


Udało się!!! :jupi: :jupi: :jupi:

Poleciałyśmy, spędziłyśmy czas (prawie) tak, jak chciałyśmy i... szczęśliwie wróciłyśmy! :j:
Uznaję to za swój wielki sukces, choć dla młodszych to być może żadne bógwico :)
A więc świat się przede mną otwiera ;) :D Dam radę :D

Z czego ja się tak cieszę? Co świętuję?...

Po kolei...

W czerwcu Kuba napisał na Facebooku - Ryanair otwiera nowy kierunek na Teneryfę, zazwyczaj to dobra okazja na tani lot.

Znalazłam towarzystwo na wspólny lot i byłam czujna cały dzień aż w końcu pojawiła się oferta!
Na Teneryfę i z powrotem 412 zł. I termin pasuje - dokładnie w czasie ferii zimowych. To dopiero będzie miło zamienić naszą zimę na afrykańskie klimaty!
Niestety, brak doświadczenia sprawił, że zapłata za lot wydłużyła się bardzo i dopiero po 2 godzinach i pomocy Kuby transakcja doszła do skutku, ale już za 560 zł. :/ Po czasie myślimy, że powodem problemów był limit, który miałam ustawiony na karcie.

No dobrze, ale lot to nie wszystko. Rozpoczęłyśmy analizę lokalnych atrakcji i obmyśliłyśmy koncepcję naszego wyjazdu. Wiadomo było, że nie lecimy tam leżeć na plaży, bo obie źle znosimy ten rodzaj "aktywności".
Okazało się, że Teneryfa obfituje w piękne, niezwykle malownicze i różnorodne góry. Przede wszystkim nasz priorytet - góry Anaga na wschodzie, góry Teno na zachodzie i oczywiście El Teide - wulkan o wysokości 3 718 m.

Postanowiłyśmy poruszać się tam wypożyczonym samochodem, a dla zachowania jak największej wolności, mobilności i spontaniczności - spać w namiocie.

Na El Teide wejdziemy w dwóch etapach, z noclegiem w schronisku Altavista.
Zaczęłam więc załatwiać formalności. To dla mnie duży stres, bo z moim mizernym angielskim wciąż mam wątpliwości, czy sobie poradzę :/

Najpierw wypożyczyłam samochód. Potwierdzenie przyszło na mejla, wyglądało, że wszystko jest ok.
Potem zarezerwowałam nocleg w schronisku - bez rezerwacji (i opłacenia jej) spanie tam nie jest możliwe (tak mówią wszelkie ich regulaminy i tak mówił gospodarz na miejscu). Ciekawa jestem, czy rzeczywiście nocą wyrzuciliby na szlak zbłąkanego turystę? :oczynoela:

Najbardziej dumna jestem z załatwienia noclegów.
Po początkowej lekturze internetowej wiedziałam, że na Teneryfie są 2 czynne w zimie prywatne kempingi. Oba na południu, w fatalnej dla nas lokalizacji. Byłyśmy więc zdecydowane spać na dziko, aż natknęłam się gdzieś na informację, że istnieje na wyspie 19 miejsc biwakowych, czynnych cały rok, gdzie można nocować w namiocie. Są darmowe, ale trzeba mieć pozwolenie Rady Wyspy, do której wszystkie należą.
Internetowe informacje mówiły, że trzeba się udać do stolicy - Santa Cruz - pod wskazany adres i w ciągu kilku dni otrzymamy takie zezwolenie.
No tak! Dla nas to żadne rozwiązanie... :/

Znalazłam więc stronę tej Rady i napisałam do nich. W ciągu godziny dostałam odpowiedź, a w niej formularz do wypełnienia i adres, na który należy je odesłać. Po kliku dniach pozwolenia miałyśmy "w kieszeni" :jupi: :jupi:

Niedługo przed wyjazdem jeszcze rezerwacja parkingu w Modlinie i - stres! - odprawa on-line.

Wszystko zadziałało! Żadnych problemów!

Normalnie poczułam w sobie moc! :jupi:
Służę radami, jakby co!

--------------------------------------------------------------------------------

A teraz przejdę do właściwej relacji. Ahoj przygodo!

Początek

Przygoda zaczęła się dzień wcześniej niż miałyśmy lot.
Żeby być w Modlinie ok. 8.00 musiałybyśmy wyjechać ze Stalowej o 3.00 nad ranem - to dla mnie niemożliwe!
Postanowiłyśmy jechać w przeddzień wieczorem i spać gdzieś bliżej lotniska. Znalezienie noclegu w przyzwoitej cenie okazało się - o dziwo! - bardzo trudne, dziękuję Ci więc Małgosiu, że przyjęłaś nas w gościnę do siebie! Pozdrowienia serdeczne dla rodziców, szczególnie dla mamy!


O 10.30 wylatujemy - w nocy napadało świeżego śniegu.

Obrazek

Jestem zafascynowana lotem (jak zawsze! :lol:), obserwuję uważnie to, co za oknem.

Mijamy Alpy...
Obrazek

... wioski i miasta...
Obrazek

...kaniony rzek...
Obrazek

...jakieś góry, ze śniegiem na szczycie - ktoś wie, co to?
Obrazek

Ciekawie wyglądają łańcuchy elektrowni wiatrowych biegnące wzdłuż każdej! górki w pewnej okolicy...
Obrazek

I mam pytanie - co to są te potężne koła, które z góry były widoczne w ogromnych ilościach prawdopodobnie nad Francją ew. Hiszpanią? Ciągnęły się przez prawie godzinę
Obrazek

W końcu nad Lizboną opuszczamy stały ląd - widać nawet znany, 17-kilometrowy most po prawej.
Obrazek

I w końcu widzimy Teneryfę!
Najpopularniejsze wczasowiska na południu:
Obrazek

Obrazek

Po wylądowaniu idziemy po samochód - czy wszystko zadziała?..
Okazało się, że to jest bardzo proste! Za chwilkę mamy swojego Citroena C-3 - skąd wiedzieli, że błękitny nam do oczu pasuje? ;)
Obrazek

Robimy mu obdukcję... :lol:
Obrazek

... i wyruszamy po przygody!
Wiele nie nawojowałyśmy tego dnia. Podjechałyśmy tylko do będącego w pobliżu lotniska El Medano, czyli raju dla wszelkich "wiatrolubnych" sportów
Obrazek

Potem skierowałyśmy się na północ. Tego dnia chciałyśmy tylko kupić sobie kartusz i pojechać na swój pierwszy nocleg za dnia, który wkrótce się kończył.
Okazało się, że sprawy potoczyły się inaczej. W Santa Cruz byłyśmy po 18.00 i sklep, gdzie można kartusze kupić jest już zamknięty. Odesłano nas do Decathlonu w La Lagunie, ale tam butli nie było. Wysłano nas do Liroy Marlin, ale tam się skończyły te z gwintem, a nasz palnik jest nakręcany... :/
Szukałyśmy jeszcze (za radą pracowników Liroy Marlin) w Auchan, ale ostatecznie, po tym wyczerpującym shoppingu, pojechałyśmy bez gazu i w całkowitych ciemnościach na poszukiwanie kempingu.

Jak się okazało ostatniego dnia, w El Medano byłyśmy o rzut beretem od kempingu Montana Roja, na którym mogłyśmy kupić kartusz... :roll:

Zdjęcia z tego dnia: https://picasaweb.google.com/1151326283 ... yfa5022015#

Cdn.
Ostatnio zmieniony 18 lutego 2015, 9:28 przez Dżola Ry, łącznie zmieniany 1 raz.
Małgośka
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 96
Rejestracja: 07 marca 2011, 20:53
Lokalizacja: lubelskie

Post autor: Małgośka » 17 lutego 2015, 22:58

Tylko pozazdrościć takich wojaży :)
Już nie mogę się doczekać dalszej części :brawo:
Awatar użytkownika
Królik
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 6097
Rejestracja: 22 lipca 2007, 23:27
Lokalizacja: Śląsk
Kontakt:

Post autor: Królik » 17 lutego 2015, 23:00

:brawo: Jolu :brawo:
"I'd waited so long to find you, I'd been through the heartbreak and the pain
But of course you already know that cos you've been throught the same."

"Cliche" - FISH

KRÓLICZA GALERIA ZDJĘĆ
Awatar użytkownika
Han-Ka
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1122
Rejestracja: 05 lutego 2011, 21:02
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Han-Ka » 18 lutego 2015, 8:18

Zdjęcia z lotu ptaka wspaniałe :spoko: . Jakoś nigdy nie miałam aparatu pod ręką, a widzę, że warto.
Czekam na dalszy rozwój wydarzeń, lubię seriale :> .
https://get.google.com/albumarchive/101 ... source=pwa

"...A przed nami nowe życia połoniny, blaski oraz cienie, szczyty i doliny.
Niech nie gaśnie ogień na polanie, złe niech znika, dobre niech zostanie ..."
Tauzen
Turysta
Turysta
Posty: 636
Rejestracja: 23 lutego 2010, 15:30

Post autor: Tauzen » 18 lutego 2015, 8:38

Z chęcią przysiadam do czytania. Powspominam sobie trochę. Z niecierpliwością czekam na dalszy ciąg.
Awatar użytkownika
Grochu
Moderator
Moderator
Posty: 4519
Rejestracja: 14 października 2009, 12:11
Lokalizacja: Bytom

Post autor: Grochu » 18 lutego 2015, 9:40

Dżola Ry pisze:Poleciałyśmy, spędziłyśmy czas (prawie) tak, jak chciałyśmy i... szczęśliwie wróciłyśmy!
Dżola Ry pisze:Normalnie poczułam w sobie moc!
Pięknie :D
Nieważne: gdzie. Ważne: z kim :)
"Lepiej się w życiu wygłupiać niż wymądrzać" ( ktoś tam )
"Ludzie są coraz lepsi - w udawaniu coraz lepszych" ( też ktoś tam )
Awatar użytkownika
Malgo
Turysta
Turysta
Posty: 1676
Rejestracja: 27 września 2010, 18:04
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Malgo » 18 lutego 2015, 11:15

Z niecierpliwością czekam na dalszą część opowieści :)
"(...) Rozmiłowana, roztęskniona,
Schodzi powoli od miesiąca
Zamykać Tatry w swe ramiona (...)"
https://get.google.com/albumarchive/101 ... 1781546915
Awatar użytkownika
aaig
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 494
Rejestracja: 08 lutego 2012, 13:19
Lokalizacja: Łódź

Post autor: aaig » 18 lutego 2015, 11:59

Dżola Ry pisze:Udało się!!!
Super!! :brawo: :spoko:
czytając...jakbym z Tobą tam była (chociaż "jakby" robi tu jednak duużą różnicę!) ;)
Malgo pisze:Z niecierpliwością czekam na dalszą część opowieści
i ja, i ja! :jupi:
Awatar użytkownika
Pomezaniac
Turysta
Turysta
Posty: 218
Rejestracja: 24 lipca 2013, 8:55
Lokalizacja: Malbork

Post autor: Pomezaniac » 18 lutego 2015, 13:08

Dżola Ry pisze:Uznaję to za swój wielki sukces, choć dla młodszych to być może żadne bógwico
Jestem młodszy, a jest to dla mnie duże "bógwico" :) Organizowanie wycieczek i związanych z nimi spraw jest dla mnie mega stresujące, choć jednocześnie przyjemne.

Czekam na więcej, bo ciąg dalszy na pewno też będzie super, jak zwykle zresztą :)
Montano

Post autor: Montano » 18 lutego 2015, 14:29

Piękna wyprawa. Co do tych kół we Francji to pola uprawne. Taki kształt wymuszony jest systemem nawadniania który sam porusza sie po takim polu tak jak wskazówki w zegarku.
Awatar użytkownika
dani
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 88
Rejestracja: 06 stycznia 2014, 18:18

Post autor: dani » 18 lutego 2015, 17:55

...z każdym słowem ....oczy mam coraz szerzej otwarte z podziwu....
...niecierpliwie...czekam....już z ogromnym zachwytem...na...cd....
Awatar użytkownika
Zrzęda
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1373
Rejestracja: 04 maja 2009, 19:27
Lokalizacja: Rybnik

Post autor: Zrzęda » 18 lutego 2015, 18:03

Piękna wyprawa, z piękną myślą przewodnią!
Zmierzenie się z wątpliwościami, niepewnością "jak to będzie", ogarnięcie całości... A w nagrodę przygoda, która pewnie znajdzie poczesne miejsce na półeczce pod nazwą "wyprawy życia"! :) :brawo:
Dżola Ry pisze:Uznaję to za swój wielki sukces, choć dla młodszych to być może żadne bógwico
Myślę, że to jednak było całkiem spore "bógwico" :)
Ostatnio zmieniony 18 lutego 2015, 19:57 przez Zrzęda, łącznie zmieniany 2 razy.
"Boję się świata bez wartości, bez wrażliwości, bez myślenia. Świata, w którym wszystko jest możliwe. Ponieważ wówczas najbardziej możliwe jest zło..." (R. Kapuściński)
goska
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 863
Rejestracja: 13 listopada 2011, 21:51
Lokalizacja: kraków

Post autor: goska » 18 lutego 2015, 18:11

Ale super wyprawa , zazdroszczę{tak pozytywnie :) } zdjęcia z samolotu świetne, bardzo jestem ciekawa dalszej części. Cały czas się potwierdza , że do odważnych świat należy :)
Największa rzecz swego strachu mur obalić...
Awatar użytkownika
GosiaB
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1387
Rejestracja: 01 sierpnia 2010, 20:11
Lokalizacja: Częstochowa
Kontakt:

Post autor: GosiaB » 18 lutego 2015, 18:49

Dżola Ry pisze:Udało się!!!
Tobie Jolu musiało się udać :brawo: pamiętam jak opowiadałaś o swoich planach w drodze na Kopę Kondracką :)
Dżola Ry pisze: obserwuję uważnie to, co za oknem
świetne są te zdjęcia z samolotu - rewelacyjny ten Twój nowy aparat Jolu :spoko:

czekam z niecierpliwością na Cdn. a szczególnie na wyprawę na wulkan :)
Nie możesz zatrzymać
żadnego dnia,
ale możesz go nie stracić.

https://picasaweb.google.com/102928732526243008580
Awatar użytkownika
HalinkaŚ
Moderator
Moderator
Posty: 4347
Rejestracja: 10 września 2009, 8:11
Lokalizacja: Nowy Targ

Post autor: HalinkaŚ » 18 lutego 2015, 19:55

Dżola Ry pisze:Poleciałyśmy, spędziłyśmy czas (prawie) tak, jak chciałyśmy i... szczęśliwie wróciłyśmy! :j:
Uznaję to za swój wielki sukces,
:brawo: :brawo: Jolu jesteś świetną organizatorką , z Tobą to choćby na koniec świata można pojechać, dasz sobie wszędzie radę. Oj czekam z niecierpliwością na dalszą część sagi.
Góry upajają. Człowiek uzależniony od nich jest nie do wyleczenia.:)
Odpowiedz