5-12.02.2015 - Teneryfa - Udało się!!!

Tu przedstawiamy nasze relacje z górskich wypraw i innych wyjazdów oraz imprez forumowiczów. Ten dział jest przeznaczony dla osób, które chcą opisać swoje relacje i/lub pokazać zdjęcia ze spotkań nie będących Klubowym Zjazdem lub Górską Wycieczką Klubową

Moderatorzy: HalinkaŚ, Moderatorzy

Awatar użytkownika
Dżola Ry
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 5803
Rejestracja: 28 czerwca 2009, 23:07
Lokalizacja: Stalowa Wola
Kontakt:

5-12.02.2015 - Teneryfa - Udało się!!!

Post autor: Dżola Ry » 17 lutego 2015, 21:54

*** Pamięci mojego męża... Myśl o tym, jak bardzo by się cieszył ze spędzenia kawałka zimy w tej ciepłej krainie nie opuszczała mnie ani na chwilę...


Udało się!!! :jupi: :jupi: :jupi:

Poleciałyśmy, spędziłyśmy czas (prawie) tak, jak chciałyśmy i... szczęśliwie wróciłyśmy! :j:
Uznaję to za swój wielki sukces, choć dla młodszych to być może żadne bógwico :)
A więc świat się przede mną otwiera ;) :D Dam radę :D

Z czego ja się tak cieszę? Co świętuję?...

Po kolei...

W czerwcu Kuba napisał na Facebooku - Ryanair otwiera nowy kierunek na Teneryfę, zazwyczaj to dobra okazja na tani lot.

Znalazłam towarzystwo na wspólny lot i byłam czujna cały dzień aż w końcu pojawiła się oferta!
Na Teneryfę i z powrotem 412 zł. I termin pasuje - dokładnie w czasie ferii zimowych. To dopiero będzie miło zamienić naszą zimę na afrykańskie klimaty!
Niestety, brak doświadczenia sprawił, że zapłata za lot wydłużyła się bardzo i dopiero po 2 godzinach i pomocy Kuby transakcja doszła do skutku, ale już za 560 zł. :/ Po czasie myślimy, że powodem problemów był limit, który miałam ustawiony na karcie.

No dobrze, ale lot to nie wszystko. Rozpoczęłyśmy analizę lokalnych atrakcji i obmyśliłyśmy koncepcję naszego wyjazdu. Wiadomo było, że nie lecimy tam leżeć na plaży, bo obie źle znosimy ten rodzaj "aktywności".
Okazało się, że Teneryfa obfituje w piękne, niezwykle malownicze i różnorodne góry. Przede wszystkim nasz priorytet - góry Anaga na wschodzie, góry Teno na zachodzie i oczywiście El Teide - wulkan o wysokości 3 718 m.

Postanowiłyśmy poruszać się tam wypożyczonym samochodem, a dla zachowania jak największej wolności, mobilności i spontaniczności - spać w namiocie.

Na El Teide wejdziemy w dwóch etapach, z noclegiem w schronisku Altavista.
Zaczęłam więc załatwiać formalności. To dla mnie duży stres, bo z moim mizernym angielskim wciąż mam wątpliwości, czy sobie poradzę :/

Najpierw wypożyczyłam samochód. Potwierdzenie przyszło na mejla, wyglądało, że wszystko jest ok.
Potem zarezerwowałam nocleg w schronisku - bez rezerwacji (i opłacenia jej) spanie tam nie jest możliwe (tak mówią wszelkie ich regulaminy i tak mówił gospodarz na miejscu). Ciekawa jestem, czy rzeczywiście nocą wyrzuciliby na szlak zbłąkanego turystę? :oczynoela:

Najbardziej dumna jestem z załatwienia noclegów.
Po początkowej lekturze internetowej wiedziałam, że na Teneryfie są 2 czynne w zimie prywatne kempingi. Oba na południu, w fatalnej dla nas lokalizacji. Byłyśmy więc zdecydowane spać na dziko, aż natknęłam się gdzieś na informację, że istnieje na wyspie 19 miejsc biwakowych, czynnych cały rok, gdzie można nocować w namiocie. Są darmowe, ale trzeba mieć pozwolenie Rady Wyspy, do której wszystkie należą.
Internetowe informacje mówiły, że trzeba się udać do stolicy - Santa Cruz - pod wskazany adres i w ciągu kilku dni otrzymamy takie zezwolenie.
No tak! Dla nas to żadne rozwiązanie... :/

Znalazłam więc stronę tej Rady i napisałam do nich. W ciągu godziny dostałam odpowiedź, a w niej formularz do wypełnienia i adres, na który należy je odesłać. Po kliku dniach pozwolenia miałyśmy "w kieszeni" :jupi: :jupi:

Niedługo przed wyjazdem jeszcze rezerwacja parkingu w Modlinie i - stres! - odprawa on-line.

Wszystko zadziałało! Żadnych problemów!

Normalnie poczułam w sobie moc! :jupi:
Służę radami, jakby co!

--------------------------------------------------------------------------------

A teraz przejdę do właściwej relacji. Ahoj przygodo!

Początek

Przygoda zaczęła się dzień wcześniej niż miałyśmy lot.
Żeby być w Modlinie ok. 8.00 musiałybyśmy wyjechać ze Stalowej o 3.00 nad ranem - to dla mnie niemożliwe!
Postanowiłyśmy jechać w przeddzień wieczorem i spać gdzieś bliżej lotniska. Znalezienie noclegu w przyzwoitej cenie okazało się - o dziwo! - bardzo trudne, dziękuję Ci więc Małgosiu, że przyjęłaś nas w gościnę do siebie! Pozdrowienia serdeczne dla rodziców, szczególnie dla mamy!


O 10.30 wylatujemy - w nocy napadało świeżego śniegu.

Obrazek

Jestem zafascynowana lotem (jak zawsze! :lol:), obserwuję uważnie to, co za oknem.

Mijamy Alpy...
Obrazek

... wioski i miasta...
Obrazek

...kaniony rzek...
Obrazek

...jakieś góry, ze śniegiem na szczycie - ktoś wie, co to?
Obrazek

Ciekawie wyglądają łańcuchy elektrowni wiatrowych biegnące wzdłuż każdej! górki w pewnej okolicy...
Obrazek

I mam pytanie - co to są te potężne koła, które z góry były widoczne w ogromnych ilościach prawdopodobnie nad Francją ew. Hiszpanią? Ciągnęły się przez prawie godzinę
Obrazek

W końcu nad Lizboną opuszczamy stały ląd - widać nawet znany, 17-kilometrowy most po prawej.
Obrazek

I w końcu widzimy Teneryfę!
Najpopularniejsze wczasowiska na południu:
Obrazek

Obrazek

Po wylądowaniu idziemy po samochód - czy wszystko zadziała?..
Okazało się, że to jest bardzo proste! Za chwilkę mamy swojego Citroena C-3 - skąd wiedzieli, że błękitny nam do oczu pasuje? ;)
Obrazek

Robimy mu obdukcję... :lol:
Obrazek

... i wyruszamy po przygody!
Wiele nie nawojowałyśmy tego dnia. Podjechałyśmy tylko do będącego w pobliżu lotniska El Medano, czyli raju dla wszelkich "wiatrolubnych" sportów
Obrazek

Potem skierowałyśmy się na północ. Tego dnia chciałyśmy tylko kupić sobie kartusz i pojechać na swój pierwszy nocleg za dnia, który wkrótce się kończył.
Okazało się, że sprawy potoczyły się inaczej. W Santa Cruz byłyśmy po 18.00 i sklep, gdzie można kartusze kupić jest już zamknięty. Odesłano nas do Decathlonu w La Lagunie, ale tam butli nie było. Wysłano nas do Liroy Marlin, ale tam się skończyły te z gwintem, a nasz palnik jest nakręcany... :/
Szukałyśmy jeszcze (za radą pracowników Liroy Marlin) w Auchan, ale ostatecznie, po tym wyczerpującym shoppingu, pojechałyśmy bez gazu i w całkowitych ciemnościach na poszukiwanie kempingu.

Jak się okazało ostatniego dnia, w El Medano byłyśmy o rzut beretem od kempingu Montana Roja, na którym mogłyśmy kupić kartusz... :roll:

Zdjęcia z tego dnia: https://picasaweb.google.com/1151326283 ... yfa5022015#

Cdn.
Ostatnio zmieniony 18 lutego 2015, 9:28 przez Dżola Ry, łącznie zmieniany 1 raz.
Małgośka
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 95
Rejestracja: 07 marca 2011, 20:53
Lokalizacja: lubelskie

Post autor: Małgośka » 17 lutego 2015, 22:58

Tylko pozazdrościć takich wojaży :)
Już nie mogę się doczekać dalszej części :brawo:
Awatar użytkownika
Królik
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 6088
Rejestracja: 22 lipca 2007, 23:27
Lokalizacja: Śląsk
Kontakt:

Post autor: Królik » 17 lutego 2015, 23:00

:brawo: Jolu :brawo:
"I'd waited so long to find you, I'd been through the heartbreak and the pain
But of course you already know that cos you've been throught the same."

"Cliche" - FISH

KRÓLICZA GALERIA ZDJĘĆ
Awatar użytkownika
Han-Ka
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1111
Rejestracja: 05 lutego 2011, 21:02
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Han-Ka » 18 lutego 2015, 8:18

Zdjęcia z lotu ptaka wspaniałe :spoko: . Jakoś nigdy nie miałam aparatu pod ręką, a widzę, że warto.
Czekam na dalszy rozwój wydarzeń, lubię seriale :> .
https://get.google.com/albumarchive/101 ... source=pwa

"...A przed nami nowe życia połoniny, blaski oraz cienie, szczyty i doliny.
Niech nie gaśnie ogień na polanie, złe niech znika, dobre niech zostanie ..."
Tauzen
Turysta
Turysta
Posty: 635
Rejestracja: 23 lutego 2010, 15:30

Post autor: Tauzen » 18 lutego 2015, 8:38

Z chęcią przysiadam do czytania. Powspominam sobie trochę. Z niecierpliwością czekam na dalszy ciąg.
Awatar użytkownika
Grochu
Moderator
Moderator
Posty: 4460
Rejestracja: 14 października 2009, 12:11
Lokalizacja: Bytom

Post autor: Grochu » 18 lutego 2015, 9:40

Dżola Ry pisze:Poleciałyśmy, spędziłyśmy czas (prawie) tak, jak chciałyśmy i... szczęśliwie wróciłyśmy!
Dżola Ry pisze:Normalnie poczułam w sobie moc!
Pięknie :D
Nieważne: gdzie. Ważne: z kim :)
"Lepiej się w życiu wygłupiać niż wymądrzać" ( ktoś tam )
"Ludzie są coraz lepsi - w udawaniu coraz lepszych" ( też ktoś tam )
Awatar użytkownika
Malgo
Turysta
Turysta
Posty: 1676
Rejestracja: 27 września 2010, 18:04
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Malgo » 18 lutego 2015, 11:15

Z niecierpliwością czekam na dalszą część opowieści :)
"(...) Rozmiłowana, roztęskniona,
Schodzi powoli od miesiąca
Zamykać Tatry w swe ramiona (...)"
https://get.google.com/albumarchive/101 ... 1781546915
Awatar użytkownika
aaig
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 492
Rejestracja: 08 lutego 2012, 13:19
Lokalizacja: Łódź

Post autor: aaig » 18 lutego 2015, 11:59

Dżola Ry pisze:Udało się!!!
Super!! :brawo: :spoko:
czytając...jakbym z Tobą tam była (chociaż "jakby" robi tu jednak duużą różnicę!) ;)
Malgo pisze:Z niecierpliwością czekam na dalszą część opowieści
i ja, i ja! :jupi:
Awatar użytkownika
Pomezaniac
Turysta
Turysta
Posty: 218
Rejestracja: 24 lipca 2013, 8:55
Lokalizacja: Malbork

Post autor: Pomezaniac » 18 lutego 2015, 13:08

Dżola Ry pisze:Uznaję to za swój wielki sukces, choć dla młodszych to być może żadne bógwico
Jestem młodszy, a jest to dla mnie duże "bógwico" :) Organizowanie wycieczek i związanych z nimi spraw jest dla mnie mega stresujące, choć jednocześnie przyjemne.

Czekam na więcej, bo ciąg dalszy na pewno też będzie super, jak zwykle zresztą :)
Montano

Post autor: Montano » 18 lutego 2015, 14:29

Piękna wyprawa. Co do tych kół we Francji to pola uprawne. Taki kształt wymuszony jest systemem nawadniania który sam porusza sie po takim polu tak jak wskazówki w zegarku.
Awatar użytkownika
dani
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 87
Rejestracja: 06 stycznia 2014, 18:18

Post autor: dani » 18 lutego 2015, 17:55

...z każdym słowem ....oczy mam coraz szerzej otwarte z podziwu....
...niecierpliwie...czekam....już z ogromnym zachwytem...na...cd....
Awatar użytkownika
Zrzęda
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1370
Rejestracja: 04 maja 2009, 19:27
Lokalizacja: Rybnik
Kontakt:

Post autor: Zrzęda » 18 lutego 2015, 18:03

Piękna wyprawa, z piękną myślą przewodnią!
Zmierzenie się z wątpliwościami, niepewnością "jak to będzie", ogarnięcie całości... A w nagrodę przygoda, która pewnie znajdzie poczesne miejsce na półeczce pod nazwą "wyprawy życia"! :) :brawo:
Dżola Ry pisze:Uznaję to za swój wielki sukces, choć dla młodszych to być może żadne bógwico
Myślę, że to jednak było całkiem spore "bógwico" :)
Ostatnio zmieniony 18 lutego 2015, 19:57 przez Zrzęda, łącznie zmieniany 2 razy.
"Oto jest świat współczesny – nigdzie ciszy zupełnej...
Żeby dotrzeć do takiej ciszy, trzeba urządzać specjalne wyprawy, prowadzić żmudne poszukiwania.
Może cisza jest tam, gdzie gwiazdy? Ale podobno tam też nie..."
(R. Kapuściński)
goska
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 860
Rejestracja: 13 listopada 2011, 21:51
Lokalizacja: kraków

Post autor: goska » 18 lutego 2015, 18:11

Ale super wyprawa , zazdroszczę{tak pozytywnie :) } zdjęcia z samolotu świetne, bardzo jestem ciekawa dalszej części. Cały czas się potwierdza , że do odważnych świat należy :)
Największa rzecz swego strachu mur obalić...
Awatar użytkownika
GosiaB
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1384
Rejestracja: 01 sierpnia 2010, 20:11
Lokalizacja: Częstochowa
Kontakt:

Post autor: GosiaB » 18 lutego 2015, 18:49

Dżola Ry pisze:Udało się!!!
Tobie Jolu musiało się udać :brawo: pamiętam jak opowiadałaś o swoich planach w drodze na Kopę Kondracką :)
Dżola Ry pisze: obserwuję uważnie to, co za oknem
świetne są te zdjęcia z samolotu - rewelacyjny ten Twój nowy aparat Jolu :spoko:

czekam z niecierpliwością na Cdn. a szczególnie na wyprawę na wulkan :)
Nie możesz zatrzymać
żadnego dnia,
ale możesz go nie stracić.

https://picasaweb.google.com/102928732526243008580
Awatar użytkownika
HalinkaŚ
Moderator
Moderator
Posty: 4335
Rejestracja: 10 września 2009, 8:11
Lokalizacja: Nowy Targ

Post autor: HalinkaŚ » 18 lutego 2015, 19:55

Dżola Ry pisze:Poleciałyśmy, spędziłyśmy czas (prawie) tak, jak chciałyśmy i... szczęśliwie wróciłyśmy! :j:
Uznaję to za swój wielki sukces,
:brawo: :brawo: Jolu jesteś świetną organizatorką , z Tobą to choćby na koniec świata można pojechać, dasz sobie wszędzie radę. Oj czekam z niecierpliwością na dalszą część sagi.
Góry upajają. Człowiek uzależniony od nich jest nie do wyleczenia.:)
Odpowiedz