07.08.2018 - Tobi vs Czerwona Ławka

Tu przedstawiamy nasze relacje z górskich wypraw i innych wyjazdów oraz imprez forumowiczów. Ten dział jest przeznaczony dla osób, które chcą opisać swoje relacje i/lub pokazać zdjęcia ze spotkań nie będących Klubowym Zjazdem lub Górską Wycieczką Klubową

Moderatorzy: HalinkaŚ, Moderatorzy

Awatar użytkownika
sprocket73
Turysta
Turysta
Posty: 671
Rejestracja: 09 czerwca 2011, 15:06
Lokalizacja: Jaworzno

07.08.2018 - Tobi vs Czerwona Ławka

Post autor: sprocket73 » 08 sierpnia 2018, 11:05

Szlak przez Czerwoną Ławkę jest uważany za najtrudniejszy w słowackich Tatrach Wysokich. Pojawia się pytanie - czy Tobi dałby tam radę. Choć w zeszłym roku nie przeszedł przez dużo prostszą Bystrą Ławkę, to tak od razu bym go nie skreślał. Nie ma co teoretyzować. Trzeba sprawdzić.

We wtorek 7 sierpnia ma być okno pogodowe. Biorę urlop, wstaję o 2:00 jadę do Tatrzańskiej Leśnej i o 5:40 stoję pod tabliczką, że szlak żółty zamknięty. Tabliczek jest kilka, w tym po polsku, wejście zagrodzone taśmą, jakby nie wiadomo co tam się działo. Niby nie ma problemu rozpocząć ze Smokowca, ale jestem w bojowym nastroju i idę.
Na miejscu okazało się, że potok podmył szlak. Trzeba obejść bokiem z 50 metrów i to wszystko - całe utrudnienia. Podmyte miejsce widoczne na zdjęciu.

Obrazek

Wygląda na to, że prognozy się sprawdziły, choć na razie zimno. Samochód pokazywał 9 stopni, w dolinie na pewno jeszcze chłodniej. Miła odskocznie od upałów.

Obrazek

Po drodze mijam się z nosičem, czyli słowackim tragarzem. Idzie szybko, ale często odpoczywa. Ja z kolei często przystaje na zdjęcia i tak się mijamy. Zagaduję do niego jak ma postój. Nosi po 60 kg, bo jest początkujący i słaby (sam tak się określił). Przeciętnie noszą po 70-75 kg. Kurcze, szacunek. U nas do wszystkich schronisk jest transport zmechanizowany.

Obrazek

Idziemy Doliną Małej Zimnej Wody.

Obrazek

Kozica zaciekawiona psem.

Obrazek

Przy chacie Téryho strzelamy sobie z Tobim wspólną fotę.

Obrazek

Zaczyna się. Pierwsze łańcuchy. Akurat dwie Polki robią wycof, bo dla jednej to już za trudno. Czekam na dole, żeby je przepuścić. Jak zobaczyły psa, to zaczęły się litować nad biednym stworzonkiem. Jak on tam wyjdzie? No to daje komendę "hop na górę" i Tobi wbiega do samego końca, po czym odwraca się i patrzy wesoło zastanawiając się czemu ja wciąż na dole. Panie w szoku i pełne podziwu. Ale to były bardzo proste łańcuchy...

Obrazek

Nabieramy wysokości, po prawej Łomnica, w dole Spiskie Stawy.

Obrazek

Otwiera się widok na Czerwoną Ławkę (2352). Niby tylko przełęcz, ale groźnie to wygląda.

Obrazek

Widać też jeszcze wyższą Lodową Przełęcz (2376), a po prawej Lodowa Kopa (2603).

Obrazek

Idziemy najpierw na Lodową Przełęcz (Sedielko). Jest łatwiejsza, jak się nie uda na Czewona ławkę, to przynajmniej będziemy mieli coś zaliczone.

Obrazek

Nabieramy wysokości. W dole Lodowy stawek (Modré pleso).

Obrazek

Stromzna straszna. Kiedyś nie było tych drewnianych "schodków" i wszystko się strasznie osypywało.

Obrazek

Końcowy odcinek z łańcuchami. Też jest łatwy, ale zauważyłem, że Tobi panicznie boi się łańcucha, który się porusza i uderza o skały. Zły znak. Na Czerwonej ławce jest dużo łańcuchów i dużo ludzi.

Obrazek

Z Lodowej Przełęczy patrzę w Stronę Lodowej Kopy (Malý Ľadový štít). Podobno to najłatwiejszy szczyt powyżej 2600. Ktoś kiedyś powiedział mi, że mógłbym tam wyjść z Tobim. Jednak jak tak patrzę w ścianę to mam wątpliwości. Z daleka to nie wygląda jak bułeczka z masłem.

Obrazek

Tak naprawdę to to był główny cel wycieczki. Moje marzenie od roku. Czekałem tylko na odpowiedni dzień, a ten dzień własnie nastał, więc idziemy. Początek bardzo łatwy. Potem technicznie nieco trudniej, a najgorsze jest to, że nie wiem jak iść. To nie jest tak, że wystarczy trzymać się grani, bo grań jest za trudna i drogi obchodzą ją bokiem od północno-zachodniej strony. Będąc w ścianie niewiele widać. Staram się trzymać wytartych kamieni.

Obrazek

Bardziej w lewo jest krucho, więc wybieram wariant bardziej stromy - kominem. Przez chwilę widziałem nad sobą człowieka, który schodził. Idę w jego stronę.

Obrazek

Gdzieś wyszliśmy. Są widoki - przepiękne.

Obrazek

Obrazek

Niestety w pewnym momencie uznaję, że się "zgubiłem". Tzn nie jakoś bardzo, ale tu gdzie idę nie widzę już śladów obecności ludzi. Wszystkie drogi odeszły na lewo, a ja się zapuściłem z zbyt stromy teren. Człowiek którego widziałem mignął mi w dole, czyli schodził zupełnie inaczej. Wiem, że powinienem się wrócić, ale wydaje mi się, że szczyt już blisko. Przechodzę parę takich miejsc, że bardzo nie chciałbym nimi schodzić. W pewnym sensie odcinam sobie możliwość powrotu. Pojawia się lekka panika. Jeszcze nie jest niebezpiecznie, ale no własnie... jeszcze. Uspokajam się obserwując Tobiego. Radzi sobie lepiej ode mnie. Widać, że bardzo się rozwinął wspinaczkowo. Jeszcze parę metrów i szczyt.

Obrazek

Wyszliśmy i oczywiście to nie szczyt - do szczytu daleko. Wyszliśmy na jakiś boczny wierzchołek. Z góry zobaczyłem gdzie jest szczyt i jak na niego iść. Niestety trzeba trochę zejść, ale widać już jakieś obiecujące drogi.

Obrazek

Trochę walki jeszcze przed nami.

Obrazek

W końcu wyszliśmy!
Widok w stronę Łomnicy.

Obrazek

Niesamowite patrzeć na nią prawie z tego samego poziomu.

Obrazek

A to Lodowy Szczyt (2627).

Obrazek

Drugi wierzchołek Lodowej Kopy i Lodowy.

Obrazek

Siedzę długo, podziwiam. Nadciągają chmurki, które dodają uroku.

Obrazek

Na Lodowym ekipa jak na wyciągnięcie ręki.

Obrazek

Chmur coraz więcej. Myśl, że utonę w chmurze nie jest optymistyczna, wolałbym widzieć gdzie schodzę.

Obrazek

No to schodzimy.

Obrazek

Takim kruchym żlebem.

Obrazek

Wiem, że powinienem z niego odbić w strome przełęczy, żeby nie zejść za nisko. Pierwsze odbicie odpuszczam, że jeszcze za wcześnie. Przy drugim uznaję, że widzę w dole lepsze. A na dole odkrywam, że tam już nie ma odbicia i lepiej się trochę wrócić do góry... no żesz znowu się zgubiłem.
Tobi mnie zszokował. Czekał na mnie i patrzył z góry dokładnie w tym miejscu, gdzie było właściwe odbicie. To oczywiście czysty przypadek. Hmm... a może nie... ? Niemożliwe.

Obrazek

W zasadzie jestem już w domu, widzę w dole Lodową Przełęcz i drogę na nią. Tylko powoli, bo teren kruchy i stromy.

Obrazek

Udało się. Wyszliśmy i wróciliśmy cali i zdrowi. Dla mnie to największe górskie osiągnięcie. Teraz już grzecznie po szlaku w dół.

Obrazek

To nie koniec. Jeszcze Czerwona Ławka. Myślałem, że po południu będzie mniej ludzi, ale się myliłem. Ciekawe jak poradzi sobie Tobi. Słyszę wiele głosów, gdzie ja się z tym psem pcham. Za każdym razem odpowiadam, że jak tylko będzie problem, to się wrócimy.

Obrazek

Zaczynają się strasznę łańcuchy.

Obrazek

Tobi wbiega do góry. Łańcuchy omija.

Obrazek

Jak sobie poradzi na klamrach.

Obrazek

Wbiega bokiem i sobie patrzy na ludzi.
W zasadzie nie ma o czym pisać. No chyba, że o tym że stał się gwiazdą, podziw ogólny, ludzie robili sobie z nim zdjęcia. Dawali mu jeść i pić. Normalnie wszyscy kochają Tobiego.

Obrazek

Zejście również bez problemu.

Obrazek

Oto Tobi. Zdobywca Lodowej Kopy i Czerwonej Ławki.

Obrazek

Zachmurzyło się nieco, co miało taki skutek, że nie robiłem już tylu zdjęć. Dzięki temu po 19:30 byliśmy przy aucie.

Obrazek

Wycieczka pełen sukces.
Tobi wszedł na wyższy poziom możliwości. Myślałem, że to co pokazał rok temu to już max. Myliłem się, wszedł na kolejny wyższy poziom.

Link do dużej ilości zdjęć: https://photos.app.goo.gl/XSNkR7SJTSiqQvgy9

Dziękuję za uwagę.
Awatar użytkownika
Kovik
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 1491
Rejestracja: 18 maja 2010, 22:59
Lokalizacja: Stalowa Wola / Warszawa
Kontakt:

Re: 07.08.2018 - Tobi vs Czerwona Ławka

Post autor: Kovik » 09 sierpnia 2018, 16:27

Brawa z największe górskie osiągnięcie
http://gorolotni.blogspot.com

Życie zaczyna się po trzydziestce
Awatar użytkownika
janek.n.p.m
Członek Klubu
Członek Klubu
Posty: 2032
Rejestracja: 07 października 2007, 12:43

Re: 07.08.2018 - Tobi vs Czerwona Ławka

Post autor: janek.n.p.m » 10 sierpnia 2018, 11:29

Gratulacje dla ciebie i sierściucha ;) w następnym tygodniu też chciałbym taką traskę zrobić, tylko muszę jakiego kompana znaleźć bo samemu to mi się nie będzie chciało.
"Żaden zjazd przygotowaną trasą narciarską nie dostarcza tak głębokiego przeżycia jak, najkrótsza nawet, narciarska wycieczka. Wystarczy, że zjedziecie na nartach z przygotowanej trasy, a potem w dziewiczym śniegu nakreślicie swój ślad. Jaką radość, jaki entuzjazm wywoła spojrzenie za siebie, na ten ślad na śniegu, na to małe dzieło sztuki!? To może pojąć jedynie sam jego autor". T. Hiebeler
Odpowiedz